„Co mam robić?”- pyta rodząca. „Nic, moja droga. Nie ma pani kwalifikacji” – położnik

17/01/2010 at 12:21

„Cud narodzin” – według Monty Python’a.  Poród w nowoczesnym szpitalu pokazany w krzywym zwierciadle. Kobieta na sali porodowej jest właściwie pomijana przez lekarzy, pielęgniarki, wkraczającego na salę porodową dyrektora szpitala (Michael Palin), podczas gdy ci zachwycają się bardzo, bardzo drogim sprzętem, w tym „Maszyną, która robi PING!”. Śmieszne czy przerażające?

Twoje prawa w szpitalu – cz.3 – Bliska osoba może przebywać z tobą

27/12/2009 at 19:40

Niejednokrotnie panie z mojej szkoły rodzenia prosiły mnie o przesłanie im certyfikatu ukończenia kursu, gdyż  jego okazanie w szpitalu było wymagane, gdy para chciała rodzić wspólnie. Niektóre szpitale wymagają nawet, aby osoby rodzące razem uczestniczyły w szkole rodzenia właśnie w tej placówce. Niestety nie jest to zgodne z prawem. Szpitale powołują się czasem na swój wewnętrzny regulamin porządkowy, ale nie ma to żadnego uzasadnienia.

Aby osoba bliska mogła uczestniczyć w porodzie wcale nie musi być jakoś specjalnie szkolona lub przygotowywana. Oczywiście takie przygotowanie jest bardzo przydatne i wielu panów korzysta z kursów w szkole rodzenia, aby dowiedzieć się jak najlepiej pomóc rodzącej partnerce. Sama jednak obecność osoby bliskiej w czasie porodu jest najczęściej najistotniejszym aspektem wspólnego rodzenia.

Prawo stanowi o tym, że podczas każdego pobytu w szpitalu pacjent czy pacjentka mogą korzystać z dodatkowej opieki ze strony bliskiej osoby. Prawo to dotyczy oczywiście również kobiety rodzącej.

Pierwszy kontakt z mamą – skóra do skóry?

31/10/2009 at 03:41

Czy przygotowując się do narodzin dziecka myślałaś już o tym , jak będzie wyglądało twoje pierwsze spotkanie z maluchem, kiedy pojawi się już na świecie. Czy próbowałaś wyobrazić sobie ten moment i a może nawet zaplanowałaś sobie, jak się wszystko ma odbyć?

Najważniejszą potrzebą noworodka wkrótce po przyjściu na świat, jest nadal bliskość mamy, bezpośredni , nieprzerwany z nią kontakt. Naturalnym odruchem mamy jest wyciągnięcie rąk w stronę nowo narodzonego dziecka. Chce ona wziąć je w ramiona, przytulić jego główkę do piersi i poczuć, że ma je blisko siebie.

by Raphael Goetter www.flickr.com

Czy wiesz jakie są zwyczaje w szpitalu, w którym będziesz rodzić. Czy zwyczaje panujące na tamtejszej porodówce umożliwiają mamie taki właśnie nieprzerwany kontakt ze swoim dzieckiem. Czy po porodzie od razu jest kładzione na jej brzuchu, okrywane jedynie ogrzanymi wcześniej pieluszkami?

Jak długo trwa ten kontakt – czy już po chwili maluch jest zabierany do ważenia, mierzenia, kąpania, ubierania, czy nadal może pozostawać na brzuchu mamy, nawet wtedy, gdy rodzi się łożysko, czy ewentualnie jest szyte krocze? Wstępne badanie noworodka, ocena w skali Apgar odbywa się bez zabieranie dziecka z brzucha (klatki piersiowej) mamy.

Dlaczego o tym piszę? Chciałabym, abyś przekonała się, że warto zadbać o to, by umożliwiono ci taki bezpośredni kontakt z dzieckiem po porodzie, nawet jeśli w danym szpitalu nie ma takiego zwyczaju. Tan kontakt powinien polegać na umieszczeniu nagiego malucha bezpośrednio na twoim brzuchu lub klatce piersiowej –  „skóra do skóry” (ang. skin-to-skin). Dotyczy to oczywiście sytuacji, gdy dziecko rodzi się w dobrym stanie i nie ma bezpośredniego zagrożenia życia. Pierwszy kontakt nie powinien być zakłócany z przyczyn organizacyjnych, z powodu braku personelu czy dla jego wygody.

W najbliższym czasie będę na blogu poruszała temat znaczenia takiego kontaktu dla dziecka (a również dla mamy). Dziś tylko wspomnę, że dzieci, którym umożliwiono taki kontakt, szybciej osiągają właściwą termoregulację, adaptację układu oddechowego, w późniejszym okresie  rzadziej występują u nich bezdechy, lepiej przybierają na wadze, a w rezultacie są szybciej wypisywane ze szpitala (dowieziono to w badaniach naukowych).  Poza tym noworodek kolonizuje się naturalną florą bakteryjną mamy, a nie szpitalną. Również z punktu widzenia powodzenia w laktacji, pierwszy kontakt połączony z karmieniem piersią, ma duże znaczenie.

.

.

Pierwszy oddech – pierwszy krzyk?

16/10/2009 at 15:14

Kiedy dziecko jest jeszcze w brzuchu mamy, potrzebny tlen dostaje od niej za pośrednictwem łożyska i pępowiny. Jego płuca są częściowo zapadnięte, a częściowo wypełnione płynem owodniowym, który musi być usunięty po urodzeniu. Pod koniec ciąży w badaniu USG można  zaobserwować ruchy oddechowe malucha. Są one jednym objawów przygotowania dziecka do narodzin.

W czasie porodu, na skutek ucisku, przy przechodzeniu przez kanał rodny, z płuc dziecka zostaje wyciśnięty płyn owodniowy, są one wtedy  gotowe na pierwszy oddech.

Po urodzeniu się główki, przez kontakt z chłodnym powietrzem są  stymulowane receptory, które znajdują się wokół ust noworodka. To powoduje, że maluch podejmuje pierwsze próby oddychania.

Dopóki pępowina nie zostaje podwiązana i odcięta, noworodek robi to bez pośpiechu, wypluwając wody płodowe  znajdujące się jeszcze w drogach oddechowych – ciągle jeszcze pracuje łożysko, a do dziecka płynie natlenowana krew. Dziecko ma więc  po urodzeniu czas na podjęcie oddychania – te pierwsze próby nie muszą być regularne i mogą, ale nie muszą, łączyć się z krzykiem.

fot. by inferis http//flickr.com

Dziecko urodzone spokojnie, w warunkach ciszy i przygaszonych świateł, położone od razu na brzuchu mamy rzadko zaczyna krzyczeć. Najczęściej lekko kwili, bierze powoli kilka coraz głębszych oddechów, z buzi wypluwa resztki wód płodowych. Maluch, pomimo że nie krzyczy, jest w dobrym stanie. Pępowina tętni coraz słabiej, a łożysko stopniowo przestaje pracować. Zajmuje to różną ilość czasu – kilka minut do ponad pół godziny.

Inaczej wygląda sprawa, gdy pępowina zostaje przecięta zanim ustanie tętnienie. W jednej chwili dziecko przestaje otrzymywać tlen poprzez krew mamy. W krwioobiegu dziecka zaczyna się gromadzić dwutlenek węgla, co prowadzi do pobudzenia ośrodka oddechowego w mózgu. Dziecko musi szybko podjąć czynność oddechową, bo się udusi – pojawia się też niebezpieczeństwo zakrztuszenia się wodami płodowymi (dlatego tak często odśluzowuje się dzieci na sali porodowej). Ten pierwszy oddech to duże przeżycie – odbywa się przecież w stanie zagrożenia życia, jakim jest chwilowy brak tlenu. Dla mamy jest jednak radosnym odgłosem świadczącym, że dziecko jest w dobrym stanie i zaczyna samodzielnie egzystować.

Badanie KTG

11/10/2009 at 23:06

Jednym z badań, które wykonuje się w ciąży jest badanie KTG. Nie jest badaniem obowiązkowym, ale bardzo często, z różnych wskazań, jest przez lekarzy zalecane ciężarnym. W ciąży KTG wykonuje się dopiero od momentu, kiedy pojawiają się  skurcze macicy. Wykonanie badania ma sens, kiedy dziecko jest zdolne do przeżycia poza macicą – czyli gdzieś od 24, 25 tc. W prawidłowo przebiegającej ciąży nie ma potrzeby robienia KTG przed wystąpieniem akcji porodowej, chyba że termin porodu został przekroczony o  około tydzień. KTG zaleca się także wykonać w każdym wypadku niepokojów zgłaszanych przez matkę, niezależnie od tego, czy odczuwa ona skurcze, bo KTG może je wykryć. Natomiast badanie to wykonuje się rutynowo podczas porodu.

Co to za badanie, co się ocenia i jaka jest jego przydatność?

KTG – czyli badanie kardiotokograficzne – jest to zapis częstości pracy serca płodu przy jednoczesnym zapisie czynności skurczowej mięśnia macicy, monitorowanych za pomocą specjalnych urządzeń elektronicznych.  W skład badania wchodzi:
Kardiografia – ciągła rejestracja czynności serca płodu.
Tokografia – rejestracja czynności skurczowej macicy, która odbywa się przy pomocy czujnika zewnętrznego umieszczonego na dnie macicy.

fot. by Inferis http://flickr.com

Jak odbywa się badanie KTG?

Do badania nie musisz się wcześniej przygotowywać. Będziesz musiała się położyć na łóżku, na plecach lub na lewym boku.  Osoba wykonująca badanie po znalezieniu na twoim brzuchu miejsca najlepszej słyszalności tonów serca dziecka, umocuje w nim za pomocą elastycznego pasa głowicę kardiograficzną. Drugą głowicę (głowicę tokograficzną) rejestrującą skurcze macicy umieści  nieco powyżej głowicy kardiograficznej i również podtrzyma ją pasem. Obie głowice połączone są z aparatem KTG. Wynik badania rejestruje się na  papierze w postaci dwóch wykresów: kardiograficznego i tokograficznego. W trakcie badania istnieje dodatkowo możliwość rejestracji ruchów płodu. Możesz być poproszona, by za pomocą specjalnego przycisku, wysyłać informację o każdym odczuwalnym ruchu dziecka. Niektóre aparaty w automatycznie rejestrują duże ruchów płodu. Badanie zwykle trwa od 20 do 30 minut. Wynik powinien być zinterpretowany i opisany przez lekarza.  Istnieją aparaty, które  posiadają dodatkowo w tzw. komputerową analizę zapisu KTG (cKTG). Jeśli są takie wskazania, badanie można powtarzać wielokrotnie w czasie ciąży, gdyż nie stanowi żadnego zagrożenia dla płodu.

fot. by Inferis http://flickr.com

Wynik badania KTG

Prawidłowe tętno mieści się między 110-150 ud/min. Bardzo dobrze, że maluch ma zapis wykazujący różnice w  zapisie . W krótkim czasie zapis może być poniżej 110, albo powyżej 150 uderzeń. Ocena zapisu wymaga pewnej wprawy – bo dobre KTG to nie tylko ilość uderzeń serca dziecka, ale także rozpatrzenie, kiedy, na jak długo i z jakiego powodu wahania występują, jaki ma kształt wykres, w jakiej pozycji jest robiony zapis.

Trochę pojęć, które możesz usłyszeć z ust położnej lub lekarza

Akceleracje – przejściowe przyspieszenia (o ok. 15 uderzeń na minutę trwające ponad 15 sek.) czynności serca płodu. Wystąpienie ich w zapisie KTG świadczy o dobrym stanie płodu i jego prawidłowym utlenowaniu. Powinny wstąpić na skutek ruchów płodu, dotykania płodu w czasie badania przez pochwę, dotykania brzucha, przebijania pęcherza płodowego. Jednak gdy akceleracje są zależna od skurczów macicy, mogą wskazywać na stan zagrożenia płodu.

Deceleracje – krótkotrwałe, przemijające spadki częstości czynności serca dziecka (o co najmniej 15 uderzeń na minutę trwając e przynajmniej 15 sek.).  Są zwykle związane z czynnością skurczową macicy. Osoba oceniająca wykres bierze pod uwagę amplitudę, czas trwania, czas powrotu oraz bardzo istotny czas opóźnienia względem skurczu.

Kontrowersje

Badanie KTG choć bardzo przydatne, jest niestety zbyt często przeceniane i nadużywane. W prowadzonych przez Rosnera badaniach naukowych, stwierdzono, że przy stosowaniu KTG rośnie znamiennie ilość cc i porodów zabiegowych, ale nie daje to lepszego stanu rodzących się dzieci.

fot. by Inferis http://flickr.com

Jak to wytłumaczyć? Zapis jest traktowany jako niepodważalny argument w razie ewentualnych roszczeń po porodzie, a KTG to bardzo czułe urządzenie i łatwo dopatrzeć się w wykresie zagrożeń, których tak naprawdę nie ma. Jednak lekarz nie chce ich lekceważyć, choćby ze względu na późniejszą ewentualną skargę.

Ciągłe lub długie stosowanie KTG w pozycji leżącej może dać zafałszowany wynik, bo w takiej pozycji upośledzony jest przepływ krwi przez łożysko – wtedy pojawia się nieprawidłowy zapis. Gdyby w tym czasie rodząca zamiast leżeć poruszała się po korytarzu, prawdopodobnie nie doszłoby do tych odchyleń.  Oczywiście zdarzają się i takie aparaty KTG, które pozwalają na poruszanie i wtedy nie ma już tego problemu. Kolejny powód zafałszowanych zapisów to, że w wymuszonej pozycji poród znacznie bardziej boli. Z kolei silny ból powoduje fizjologiczną reakcję organizmu kobiety, a sprawę pogarsza odczuwany stres  (rodząca czuje bezradność i lęk o dziecko, o to czy wykresy są prawidłowe). Rośnie poziom katecholamin i może narastać kwasica u dziecka – to widać na wykresie.

Z tych właśnie przyczyn w zasadzie powinno stosować KTG w razie konieczności, czyli kiedy trzeba wyjaśnić jakieś wątpliwości. W szpitalach jest przyjęte, że po przyjściu na salę porodową robi się zapis, który trwa zwykle 20-30 min. – tego wymaga NFZ. Potem zaleca się według potrzeb, albo procedur panujących w szpitalu. Najczęściej podłącza się KTG kiedy pojawiają się wątpliwości w osłuchiwaniu czynności serca dziecka, albo nie można dobrze ocenić siły skurczów. Zapis kontrolny robi się też po odejściu płynu owodniowego lub podaniu oksytocyny. Porody wcześniaków także są zazwyczaj monitorowane. Z kolei w trakcie znieczulenia  zewnątrzoponowego trzeba stale prowadzić zapis KTG, gdyż czasem może dojść do zwolnienia akcji serca dziecka.

Twoje prawa w szpitalu – cz.2. – Powinnaś być pytana o zgodę

07/09/2009 at 10:52

W poprzednim poście pisałam o prawie kobiety rodzącej do informacji o stanie zdrowia i o wynikach badań oraz o zastosowanych czynnościach medycznych. Prawo do informacji łączy się ściśle z prawem do wyrażania zgody na zabieg medyczny. Przed każdym zabiegiem medycznym powinnaś być poproszona o wyrażenie zgody.

Jeśli zostałaś poinformowana o celu, przewidywanych efektach oraz o zagrożeniach związanych z zabiegiem i informacja jest dla ciebie zrozumiała, możesz podjąć decyzję, czy zabieg ten ma być wykonany czy nie.

Twoje prawa w szpitalu – cz.1 – Powinnaś być o wszystkim informowana

06/09/2009 at 11:25

Sprawa Wiolety Woźniak o której od kilku tygodni rozpisują się media, zmobilizowała mnie, aby poruszyć na blogu temat praw rodzącej. Nie wiem jaki będzie miało finał postępowanie prokuratora i jakie będą wyroki sądu. Sądy muszą rozpatrzyć dwie sprawy: czy zgodne z prawem było odebranie pani Wiolecie dziecka wkrótce po urodzeniu i czy lekarze mieli prawo do wykonania sterylizacji w przypadku tej pacjentki. Czy wykonanie zabiegu sterylizacji podczas cesarskiego cięcia było rzeczywiście zabiegiem ratującym życie kobiety w tym przypadku i nie było konieczności pytania jej o zgodę? Czy pani Wioleta była należycie o wszystkim poinformowana?

Jedno z praw przysługujących rodzącej to prawo do informacji. Często jest niestety w szpitalach naruszane. Pacjentka – rodząca ma prawo do informacji o swoim stanie zdrowia i prawo do wyrażenia zgody na poddanie się zabiegom po uzyskaniu odpowiednich, zrozumiałych dla niej informacji o tych zabiegach.prawo do informacji

by madaise

Informacja o stanie zdrowia powinna być udzielona rodzącej. Może być udzielona też bliskiej osobie, ale tylko wtedy, gdy rodząca choćby ustnie wyrazi na to zgodę. Będąc pacjentką szpitala powinnaś uzyskać informację o stanie zdrowia i wynikach badań, o diagnozie, sugerowanej metodzie leczenia czy postępowania, o możliwych konsekwencjach zastosowanych metod leczenia czy postępowania. Informacja ta musi być dla ciebie jasna i zrozumiała, tzn. jej treść nie powinna wywoływać u ciebie żadnych wątpliwości. Lekarz  czy położna powinni  użyć takiego słownictwa, by było dla  ciebie zrozumiałe. Co więcej przekazujący informację lekarz czy położna, powinni upewnić się, że informacja została zrozumiana właściwie.

W niektórych przypadkach dowodem na to, że pacjentka otrzymała odpowiednią informację, jest jej podpis, np. pod zgodą na wykonanie operacji.

Jeśli czujesz się niedoinformowana – nie wahaj się – poproś lekarza czy położną o rozmowę.

Istnieją sytuacje, w których lekarz może odstąpić od obowiązku poinformowania ciebie lub bliskiej ci osoby – do sytuacji tych należą: stan zagrożenia życia twojego lub dziecka lub wystąpienie sytuacji nieprzewidywalnej.

Personel medyczny może również nie informować cię o podejmowanych wobec ciebie działaniach wtedy, gdy świadomie podejmiesz decyzję, że nie chcesz być informowana.

O najczęstszych naruszeniach prawa do informacji możesz przeczytać na stronie RodzicPoLudzku.pl

Jeśli twoja prawa rodzącej zostały złamane, możesz złożyć skargę do rzecznika praw pacjenta (kontakt – bezpłatna infolinia 0 800 190 950 lub na stonie www.nfz.gov.pl), albo dochodzić zadośćuczynienia w sądzie.

Czy można urodzić dzięki internetowi?

02/05/2009 at 12:50

Zadziwiające historie o porodach….

Nasza szkoła rodzenia przez internet działa już kilka miesięcy i jest to jak do tej pory jedyny taki kurs stworzony przy pomocy e-learningu. Nie dla wszystkich jest to forma zrozumiała, nie każdy jest w stanie taki sposób zdobywania wiedzy i umiejętności zaakceptować. Przytoczę tu wypowiedź z jednego otwartego forum o ciąży, kiedy pojawiła się na nim wzmianka o naszej szkole:
„A o porodzie przez internet jeszcze nie mówili? Karmić cycem przez skypea też wkrótce będzie można!”

Można zrozumieć internautkę i jej podejście z dystansem do naszego przedsięwzięcia. Wiadomo, większość z nas woli bezpośredni kontakt i niektórych spraw nie potrafi załatwić przez internet.

Czasem jednak nie mamy innego wyjścia i wtedy wirtualna przestrzeń wydaje nam się szczególnie przyjazna.

Świadczą o tym ciekawe historie, które wydarzyły się w ostatnim czasie...

Pionowa pozycja skraca czas porodu

22/04/2009 at 15:59

Oczywistym jest, że gdy kobieta leży na wznak w czasie porodu, obywa się on niezgodnie z prawami grawitacji – niejako „pod górkę”. Ułożenie na plecach sprzyja też wystąpieniu zaburzeń hemodynamicznych, spowodowanych uciskiem ciężarnej macicy na żyłę główną dolną i aortę brzuszną, co z kolei może powodować zmniejszenie  przepływu maciczno-łożyskowego (mniejsze dotlenienie dziecka). Powoduje, że występujące czasem w czasie porodu bóle kręgosłupa, śa jeszcze bardziej dokuczliwe. W drugim okresie porodu utrudnia parcie i zwiększa ryzyko konieczności nacięcia krocza.

Jedynym argumentem przemawiającym za pozycją na plecach jest to, że niewątpliwie daje ona lepszy dostęp do krocza oraz umożliwia stałe monitorowanie płodu. Argument ten jest oczywiście ważny dla lekarza i położnej oraz dla bezpieczeństwa rodzącej i jej dziecka, ale z kolei powoduje, że czas porodu wydłuża się. Ideałem jest zapewnienie najkorzystniejszych warunków dla samego aktu porodu (m. in. pozycji pionowej), zachowując przy tym wszelkie kryteria bezpieczeństwa i nowoczesnego nadzoru. Najczęściej, przy odrobinie dobrych chęci oraz oczywiście odpowiednich umiejętnościach personelu, jest to możliwe.

.

by wickenden

A oto (artykuł z serwisu PAP) kolejny naukowy dowód na to, że…

Pionowa pozycja skraca czas porodu

Kiedy rodząca kobieta leży, czas porodu może się wydłużyć – informują naukowcy australijscy. Ich artykuł zamieszcza internetowy serwis „Database of Systematic Reviews”.

Zdaniem badaczy pierwsza faza porodu może się znacznie skrócić, kiedy kobieta, zamiast leżeć na plecach, klęczy, stoi, chodzi w kółko lub siedzi z wyprostowanymi plecami.

Naukowcy porównali przypadki 3706 kobiet opracowane w 21 wcześniejszych badaniach, prowadzonych w krajach rozwiniętych, począwszy od lat 60. Jak informują badacze, pierwsza faza porodu u kobiet, które przyjmowały pionową pozycje, skracała się średnio o około godzinę.

„W większości krajów rozwijających się, podczas wczesnych faz porodu, kobiety stoją lub chodzą w kółko, zgodnie z tym, co same chcą robić – mówi Lawrence z Institute of Women’s and Children’s Health w Queensland w Australii. – Nasze przeglądowe badania pokazują, że jest pewna korzyść, przy zerowym ryzyku, kiedy kobieta przyjmuje postawę pionową i rusza się”.

„Opierając się na tych wynikach, zachęcamy kobiety do stosowania takich pozycji, jakie uważają za najbardziej wygodne. Przede wszystkim jednak doradzalibyśmy unikania leżenia płasko” – dodaje Lawrence.

Jak podkreślają naukowcy, ciągle za mało wiemy, jak pozycja porodowa związana jest z poziomem bólu. Trzeba tę wiedzę pilnie uzupełnić. KRX

PAP – Nauka w Polsce

Koło porodowe

26/02/2009 at 12:19

Poniższą informację większość z czytelniczek tego bloga musi niestety potraktować jedynie jako ciekawostkę. Koło porodowe, o którym chciałabym napisać, w Polsce na razie oferuje tylko kilka szpitali: Katedra i Klinika Ginekologii i Położnictwa w Tychach, Szpital Bródnowski w Warszawie, szpital przy Inflanckiej w Warszawie, Szpital im. Rydgiera w Toruniu. Jest z kolei używane w ponad 100 klinikach w Europie i Japonii i innych krajach azjatyckich.

Dopisano dnia 28.08.09 – koło porodowe znajduje się również w Poliklinice Ginekologiczno-Położniczej przy ul. Zamenhofa w Białymstoku.

Co to jest koło porodowe?

To metalowe obręcze z zawieszonym na nich rodzajem hamaka. Wygląda trochę jak urządzenie do szkolenia kosmonauty, a ma zapewnić powrót do naturalnej pozycji podczas porodu. Urządzenie to skonstruowano w Szwajcarii. Umożliwia rodzącej przyjęcie dowolnej pozycji w czasie porodu, zarówno w pierwszym, jak i w drugim okresie, a przede wszystkim rodzenie w pozycji wertykalnej, wykorzystującej siłę grawitacji. To również urządzenie wygodne dla położnej i lekarza.

Zdjęcie pochodzi ze strony oferującej sprzęt medyczny: sorimex.pl

Rama spirali wykonana jest ze stali nierdzewnej (a).

Do wykończenia siedziska użyto miękkiego, wodoszczelnego materiału o fakturze skóropodobnej (b).

Obudowa silników zbudowana z poliestru (c)

Za pomocą pilota spiralę można obrócić, podnieść do góry pod różnym kątem. Można też zmieniać wysokość siedziska, dzięki zawieszeniu na regulowanych pasach.

Urządzenie jest bardzo drogie, jak dotąd tylko cztery wymienione wyżej szpitale w Polsce zdobyły fundusze na jego zakup.

Fragment wywiadu z  prof. dr hab. n. med. Ryszardem Porębą, kierownikiem Katedry i Oddziału Położnictwa i Ginekologii Śląskiej Akademii Medycznej  – rozmawia Marek Jarzębski

„(…)Nasze nowe łóżko, tzw. koło porodowe służy właśnie do przyjmowania pozycji wertykalnej. Jest wprawdzie drogie – jego wartość katalogowa to około 27 tysięcy euro, ale my kupiliśmy je taniej, bo to egzemplarz ekspozycyjny – prezentowany na różnych targach i kongresach. Rabat dostałem także z tego powodu, że w ubiegłym roku zorganizowałem ogólnopolską konferencję pt. „Poród nowoczesny”. Muszę się także pochwalić, że nie wydaliśmy ani grosza ze szpitalnych pieniędzy. Zarobiliśmy na nie na sympozjach i konferencjach organizowanych przez naszą klinikę. Pieniądze – poprzez fundację – zbieraliśmy od 1996 roku. Bardzo się nam przydaje. (…)

Koszt porodu w szpitalu Tychach w apartamencie do porodu na „kole porodowym” : 150zł (w szpitalu bródnowskim w Warszawie koszt 500 zł).

Poniżej zdjęcie koła porodowego na porodówce w Tychach:

http://www.ginekologia.tychy.pl/moduly/zdjecie_galeria.php?src=dane/dzial_78/jpg/548/69/575.jpg

Koło zostało zaprojektowane tak, by gwarantować komfort zarówno kobiecie rodzącej, jak i personelowi medycznemu – nie utrudnia właściwego nadzoru położniczego podczas porodu. Zobacz zastosowanie koła porodowego podczas porodu:

http://www.rosemedi.net/home/images/sub2_m2_img1.gif

Opinia z forum gazeta.pl

„Rodziłam na kole w czerwcu. Był to mój drugi poród i stwierdzam, że to super
sprawa. Polecam każdemu.” (autor: maslak13)