Nowe standardy opieki okołoporodowej – cz.4 – „osoba bliska” przy porodzie

01/04/2011 at 13:48

Dziś kolejny wpis na temat nowych standardów opieki okołoporodowej, które mają obowiązywać w Polsce już lada moment, bo od 8 kwietnia br. Jeśli jeszcze nie miałaś/eś okazji zapoznać się z nowym rozporządzeniem, zachęcam do lektury wcześniejszych postów na blogu.

cz.1 – Szkoły rodzenia za darmo? cz.2 – Pierwszy kontakt „skóra do skóry”

cz.3 – Porodowy savoir-vivre

Osoba bliska w czasie porodu – co na ten temat pisze się w załączniku do rozporządzenia?

Nowe standardy opieki okołoporodowej – cz.3 – Porodowy savoir-vivre

15/02/2011 at 00:20

W pierwszym poście z cyku „Nowe standardy opieki okołoporodowej” możesz znaleźć link do treści ROZPORZĄDZENIA MINISTRA ZDROWIA, które w życie wejść ma na początku kwietnia br. W punkcie pierwszym podano link do treści załącznika, w którym to opisane są nowe standardy.

§ 1.

Określa się standardy postępowania oraz procedury medyczne przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem stanowiące załącznik do rozporządzenia.

„Świeżo upieczeni ojcowie wydzielają hormon miłości”

31/08/2010 at 09:50

Polecam gorąco artykuł, który ukazał się w serwisie PAP. Przedstawia on odkrycie naukowców, że nie tylko kobiety po porodzie, ale i świeżo upieczeni ojcowie, wydzielają większą ilość oksytocyny, hormonu, który ułatwia im budowanie więzi z dzieckiem.

„Świeżo upieczeni ojcowie wydzielają hormon miłości”

Oksytocyna, nazywana hormonem miłości lub zaufania, odpowiada za tworzenie się więzi matki z nowo narodzonym dzieckiem. Naukowcy wykazali, że panowie, którzy zostają ojcami również wydzielają ją w większych ilościach – informuje pismo „Biological Psychiatry”.

„Odkrycie to dowodzi, jak ważne jest stwarzanie ojcom możliwości interakcji ze swoim dzieckiem bezpośrednio po jego narodzinach, po to, by pobudzić u nich układ neurohormonalny odpowiedzialny za powstawanie więzi” – komentuje współautorka pracy dr Ruth Feldman z Uniwersytetu Bar-Ilan w Ramat Ganie w Izraelu.

Badania dowiodły, że oksytocyna – hormon produkowany w części mózgu zwanej podwzgórzem – bierze udział w powstawaniu relacji społecznych – między przyjaciółmi, znajomymi i kochankami. Najbardziej znana jest jej rola w tworzeniu się więzi emocjonalnej między matką a noworodkiem – hormon sprawia, że u kobiety, która urodziła dziecko pojawia się instynkt macierzyński.

fot. by  Kelly Sue www.flickr.com

.

Teraz okazało się, że oksytocyna pomaga również mężczyznom wejść w rolę ojca.

Naukowcy z Izraela razem z kolegami w Uniwersytetu Yale w New Haven (stan Connecticut) przeanalizowali zbierane wiele lat dane na temat zmian w poziomie tego hormonu u 160 partnerów (80 par), którzy po raz pierwszy zostali rodzicami. Poziom oksytocyny zmierzono im dwukrotnie – po sześciu tygodniach oraz po sześciu miesiącach od narodzin potomka. Obserwowano też i oceniano ich zachowania rodzicielskie.

Okazało się, że przy każdym pomiarze poziom oksytocyny u ojców nie różnił się od poziomu stwierdzanego u matek.

fot. by Anthony J www.flickr.com

Wynika z tego, że choć wydzielanie się oksytocyny u mam jest pobudzane przez poród, to na ten sam proces u ojców wpływają inne czynniki związane z rodzicielstwem – komentują autorzy pracy.

Naukowcy liczą, że ich odkrycie pomoże lepiej zrozumieć rolę zaburzeń w wydzielaniu oksytocyny u osób, które mają problemy z wypełnianiem obowiązków rodzicielskich wobec swoich dzieci.

PAP – Nauka w Polsce
Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Nauka w Polsce.

Śpiew przed narodzinami

05/08/2010 at 21:26

Słuchasz muzyki będąc w ciąży? Nawet jeśli nie zakupiłaś w tym celu płyty przeznaczonej do słuchania przez ciężarne kobiety, albo z konkretną muzyką klasyczną polecaną w tym stanie, pewnie słuchasz swoich ulubionych utworów. To bardzo dobrze. Jednak nie tylko dźwięki płynące z odtwarzacza, czy nawet grane na instrumentach na żywo, mają pozytywny wpływ na ciebie i dziecko.

Bardzo korzystnie na samopoczucie oraz na układ nerwowy i twój i dziecka działa śpiewanie w czasie ciąży. Mamy, które śpiewają w tym okresie często, są spokojniejsze, bardziej pogodne i zadowolone. Lepiej radzą sobie ze stresem i lepiej śpią. Oczywiście dziecko reaguje na śpiew mamy. I nie ma tu obawy, że muzyka ta będzie np. za głośna lub w jakiś sposób niepokojąca dla dziecka. Maluch ponadto zapamiętuje śpiewane przez mamę melodie i potrafi się przy nich uspokajać po narodzinach. Śpiew ponadto to doskonałe ćwiczenie przepony, poprawiające oddech, a tym samym dotleniające dziecko.

Akcja edukacyjna „Dotyk mamy” – startujemy

30/07/2010 at 23:49

Wraz z moim zespołem Szkoły Rodzenia przedPORODEM.pl pracowałam ostatnio nad przygotowaniem akcji edukacyjnej na temat znaczenia pierwszego kontaktu „skóra do skóry” mamy i noworodka bezpośrednio po porodzie. W ubiegły wtorek uruchomiliśmy stronę internetową akcji www.dotykMAMY.pl.

Zanim podam więcej szczegółów na ten temat, proszę, obejrzyj ten film:
.

Przyznasz chyba, że niesamowitą umiejętność posiada noworodek już od pierwszych chwil po urodzeniu. Potrafi pełzać po ciele mamy osiągając cel jakim jest pierś i na dodatek sam może się do niej przystawić. Jeśli rodziłaś wcześniej, być może wiesz jaki czasem problem jest z tym, by dziecko po raz pierwszy uchwyciło brodawkę i zaczęło ssać – zazwyczaj odbywa się to jednak dopiero wtedy, gdy noworodek po narodzinach zostanie już zbadany, poddany przeróżnym procedurom, a następnie ubrany i zawinięty w becik. Pominięty zostaje wtedy moment bezpośrednio po porodzie, jeszcze przed przecięciem pępowiny, kiedy dziecko powinno być położone na nagim brzuchu lub piersiach mamy i pozostać tam przynajmniej do zakończenia pierwszego karmienia. Noworodek bowiem, w tym czasie wykazuje największą aktywność i szuka piersi. Kontakt z mamą „skóra do skóry” wzmacnia u niego odruch szukania i ssania, a u mamy odruchy wyzwalające laktację. Taki kontakt od pierwszej chwili po porodzie niesie za sobą jeszcze inne nieocenione korzyści.

Naszą akcję zaczynamy od stworzenia strony internetowej www.dotykMAMY.pl, na której zamieszczamy wszelkie informacje na temat korzyści wynikających z kontaktu „skóra do skóry” mamy i noworodka bezpośrednio po porodzie oraz warunków, które powinny wypełnione, by korzyści te mogły być osiągnięte. Ale to dopiero początek naszej drogi – o następnych przedsięwzięciach w ramach naszej akcji, będę informować na bieżąco. Teraz zapraszam do odwiedzenia strony: www.dotykMAMY.pl

Na Facebooku również mamy swój likepage:

Pępowina – Anatomii ciąży cz.2. Również o niefrasobliwej studentce medycyny.

02/05/2010 at 17:35

To już drugi wpis z cyklu „Anatomia ciąży”. Pierwszy:  Pęcherz płodowy – Anatomii ciąży cz.1

Pisząc część pierwszą zapomniałam wspomnieć o pewnym wydarzeniu z przeszłości, które teraz skłoniło mnie do pisania na ten temat. Wiem, że dziś kobiety oczekujące dziecka są bardziej wyedukowane na temat ciąży, porodu itp. niż panie kilkanaście lat temu, między innymi dzięki dostępności tych informacji w internecie oraz mnogości publikacji w księgarniach. W „tamtych czasach” internetu nie był powszechny, a na półkach sklepowych książek niewiele (były trudne do zdobycia, co wydaje się dziś absurdem). Sytuacja miała miejsce na piątym roku moich studiów. W ramach zajęć z „Ginekologii i położnictwa” miałam kilkugodzinny dyżur na porodówce. Każdy student dostawał pod opiekę jedną pacjentkę – właśnie przydzielono mi się młodą dziewczynę, która trafiła na odział porodowy  w mniej więcej 33-34 tygodniu ciąży. Okazało się, że to była również studentka medycyny, ale z pierwszego roku. Nie miałby znaczenia ten fakt, gdyby nie to, co wkrótce usłyszałam z jej ust. Byłam już po dyżurze, ale jeszcze przebywałam na terenie szpitala (trwały inne zajęcia) – w przerwie zajrzałam do „mojej” pacjentki. Wtedy zaniepokojona dziewczyna zwierzyła mi się: „ Podobno pękł mi pęcherz, nie wiem jak to możliwe, bo nadal siusiam normalnie”. Studentka pierwszego roku medycyny nie wiedziała o istnieniu pęcherza płodowego! Myślała, że pękł jej pęcherz moczowy! Być może w programie pierwszego roku studiów medycznych nie było jeszcze mowy o strukturach anatomicznych powstających w czasie ciąży, ale nie mogłam pojąć jak kształcąca się na medycynie osoba może nie zainteresować się choćby tym, ze jednym z objawów rozpoczynającego się porodu jest pękniecie pęcherza płodowego.

Zatem dlatego właśnie postanowiłam na blogu zamieścić choćby w kilku zdaniach opisy narządów i struktur powstających  tymczasowo w okresie ciąży, wchodzących w skład tzw. popłodu – błon płodowych, pępowiny i łożyska. Dziś o pępowinie.

Pępowina

Jest to sprężysty „sznur” łączący dziecko z łożyskiem, a poprzez łożysko z mamą. Zawiązkiem pępowiny jest szypuła brzuszna, widoczna pod koniec 2 tygodnia życia zarodkowego jako pasmo tkanki łącznej.

Pępowina osiąga przeciętnie długość 50 cm, ale może mieć rozmiary od 30 do nawet 120cm. Grubość wynosi od 1 do 1,5cm. Prawidłowo w jej skład wchodzą naczynia krwionośne: dwie tętnice i jedna żyła, tkanka łączna galaretowata (galareta Whartona), nabłonek pokrywający.

Tkanka łączna galaretowata bierze udział w wymianie miedzy krwią płodową , płynącą w naczyniach pępowiny, a płynem owodniowym. Tkanka ta jest dość sztywna, dzięki temu jej głównym zadaniem jest jednak ochrona naczyń krwionośnych przed zapętleniem.

przekrój pępowiny widoczny pod mikroskopem:

Poprzez żyłę pępowinową przepływa krew  utlenowana od matki do dziecka wraz ze wszystkimi składnikami odżywczymi koniecznymi dla rozwoju dziecka. Tętnice pępowinowe są z kolei dwie. Zbędne produkty przemiany materii dziecka poprzez te naczynia,  a następnie poprzez łożysko  dostają się do układu krążenia mamy.

Zauważ, że normalnie w krążeniu człowieka krew ultenowana płynie  tętnicami, a krew z produktami przemiany materii wraca do serca żyłami. Po drugie jednej tętnicy towarzyszą dwie żyły, a nie odwrotnie jak się to występuje w krążeniu płodowym.

Po urodzeniu się dziecka pępowinę zaciska się klamerką i odcina ok. centymetr nad zaciskiem od strony łożyska. Dobrze jest poczekać aż pępowina przestanie samoistnie tętnić, gdyż w dalszym ciągu dziecko otrzymuje utlenowaną krew z krążenia mamy. Wtedy to noworodek może spokojnie podjąć nowy sposób oddychania – własnymi płucami.

 fot.by Jake i Brady www.flickr.com

Pęknięcie pęcherza płodowego

10/04/2010 at 15:16

… albo inaczej – odejście wód płodowych.

Jak pisałam w jednym z wcześniejszych postów pęcherz płodowy otacza dziecko wewnątrz macicy. Wypełniony wodami płodowymi stanowi ochronę i amortyzację dla rozwijającego się malucha. Jednak aby mógł odbyć się poród, pęcherz płodowy musi pęknąć. Najlepiej jeśli pęka samoistnie i to w drugim okresie porodu. Czasem pęcherz przebija się pęcherz płodowy, jeśli nie pęknie samoistnie w czasie porodu, lecz powinno odbywać się to tylko ze ściśle określonych wskazań medycznych.

Dość często zdarza się pęknięcie pęcherza płodowego przed rozpoczęciem czynności skurczowej macicy. Nazywa się to niewczesnym pęknięciem pęcherza płodowego. Jeśli wtedy najpóźniej po 12 godzinach rozpoczną się regularne skurcze, wody są przejrzyste, bez zielonego zabarwienia można to również uznać za normę.

Istnieje jednak w takiej sytuacji ryzyko zakażenia wewnątrzmacicznego, do którego dochodzi poprzez pochwę i szyjkę macicy. Dla zapobiegnięcia tej patologii powinno się więc podawać antybiotyk, a w ciągu 8-10 godzin od pęknięcia pęcherza wskazane jest zaindukowanie porodu poprzez podanie kroplówki z oksytocyną.

fot. by Daquella manera www.flickr.com

Odejście wód płodowych jest przez kobiety różnie odczuwane, ponieważ mogą one odchodzić z różnym nasileniem i częstotliwością. Zdarza się, że wody chlustają, nagle wypływa ich bardzo duża ilość („istny potop”), ale może być ich znacznie mniej, a czasami kobieta tylko czuje, że jej bielizna robi się często wilgotna. Bez względu na to w jaki sposób wody odchodzą bardzo ważny jest ich kolor – prawidłowa zawartość pęcherza płodowego ma kolor przejrzysty, bezbarwny, białawy lub słomkowy. Zielone zabarwienie wód płodowych jest zawsze sygnałem ostrzegawczym – oznacza, że nastąpiło niedotlenienie dziecka i może się to powtarzać. Oczywiście wtedy należy jechać jak najszybciej do szpitala, nawet jeśli nie ma skurczy.

Pęknięcie pęcherza płodowego jest niebezpieczne w sytuacji, gdy część przodująca (niezależnie czy są to pośladki czy główka dziecka) ułożona jest wysoko nad wchodem miednicy, jednocześnie występuje już duże rozwarcie szyjki macicy lub bardzo intensywna czynność skurczowa, która może nam sugerować taką możliwość. Wysokie ułożenie części przodującej nad wchodem miednicy lekarz w badaniu określić może: „wysoko balotuje nad wchodem”. Wtedy to ani główka ani pośladki i nie uszczelniają tej powstałej „dziury” w pęcherzu płodowym, może za to dostać się tam pępowina. Obawiamy się wtedy wypadnięcia pępowiny lub jej przyciśnięcia. W praktyce na szczęście, nie jest to ani tak często spotykane, ani aż zbyt wiele nie ma takich możliwości by taka sytuacja zaistniała. Najczęściej bowiem już pod koniec ciąży część przodująca zaczyna przypierać się do wchodu, szczelnie wypełniając całą przestrzeń.

W rzeczywistości jest tak, jeżeli nie ma czynności skurczowej, nie rozwiera się znacząco szyjka macicy więc pępowina nie ma możliwości wypadnięcia. Gdy z kolei rozpoczynają się skurcze najczęściej jeszcze przed odpływem wód, kobieta trafia na salę porodową. Największe ryzyko jest przy położeniu poprzecznym, ponieważ w tej pozycji nie ma możliwości uszczelnienia ujścia macicy przez główkę czy pośladki i wtedy właśnie najłatwiej może dojść do wypadnięcia pępowiny. Oczywiście znów wystąpi to w warunkach, gdy rozwarte ujście szyjki macicy lub bardzo intensywna czynność.

Niekiedy dochodzi do rzekomego pęknięcia pęcherza płodowego. Odpływa wtedy max. 1-2 łyżki stołowe płynu owodniowego. Do takiej sytuacji dochodzi wtedy, gdy do pęknięcia dochodzi wysoko nad ujściem wewnętrznym szyjki macicy. Jeśli po 3-6 godzinach kobieta nie zauważa już sączenia się płynu, oznacza to, że miejsce pęknięcia zostało uciśnięte przez dziecko lub miejsce to zabliźniło się i doszło do regeneracji utraconej ilości płynu owodniowego. Oczywiście jest najistotniejsze w przypadku, gdy pozostaje jeszcze sporo czasu do terminu porodu. Czyli po takim incydencie, gdy sączyły wody płodowe, kobieta podczas badania może usłyszeć, że pęcherz jest badalny.

Sączenie płynu owodniowego jest sygnałem, że należy pojechać do szpitala. Nie jest to jednak powód do paniki. Jeśli nie jesteś w stanie udać się tam własnym samochodem, możesz wezwać karetkę.

Z czym różnicować sączenie płynu owodniowego?

Czasami, szczególnie pod koniec ciąży, dochodzi do bezwiednego popuszczenia moczu. Mocz i wody płodowe można różnicować po zapachu. Mała ilość moczu na bieliźnie wcale nie musi być żółta. Jeżeli płyn odpływa w pozycji leżącej może to sugerować, że są to wody płodowe a nie mocz. Dla pewności zawsze można wykonać specjalny test z apteki albo użyć papierka lakmusowego (można kupić w sklepach z wyposażeniem laboratoryjnym, albo w internecie, ale trzeba tego dokonać wcześniej rzecz jasna). – pod w pływem pH wód testy zmienią kolor na niebieski. Pod koniec ciąży zwiększa się również ilość wydzieliny z pochwy. Jeśli nie masz pewności czy to wydzielina czy to wody, również użyj wymienionych testów.

Jeśli nie masz pewności zawsze warto zasięgnąć rady lekarza.

„W czepku urodzony”

Zdarza się, że błony płodowe po narodzeniu dziecka zostają na jego główce. Dawniej uważano to za dobry znak – wróżyło to dużo szczęścia w

Porodówka jaka jest każdy widzi

04/02/2010 at 20:22

…porodówka, łóżko porodowe, sprzęty na porodówce – zdjęcia i opisy

„Koń jaki jest każdy widzi” napisał Benedykt  Chmielowski w  pierwszej polskiej encyklopedii powszechnej. Pisząc rozdział „O zwierzętach. Czy wszystkie zwierzęta były w korabiu Noego?” uznał, że koń to zwierzę tak powszechnie znane i oczywiste, że nie warto poświęcać mu więcej miejsca w tworzonym dziele.

Czy każdy wie, jak wygląda porodówka?

Kobieta będąca w ciąży ma dziś prawo wyboru szpitala, w którym chce urodzić (oczywiście zostanie przyjęta, gdy będzie on dysponowała wolnymi miejscami). Zwykle przyszli rodzice odwiedzają wcześniej odziały porodowe, by poznając je bliżej, móc dokonać najwłaściwszego wyboru.

Drugą zaletą takich odwiedzin jest oswojenie się z nieznanym miejscem. Wśród pań przygotowujących do pierwszego  porodu są przecież i takie, które nigdy nie były wcześniej w szpitalu, a już na pewno na porodówce.

Czy popierasz nowy „Projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie standardu opieki okołoporodowej”?

22/01/2010 at 19:07

Na stronie Ministerstwa Zdrowia ukazał się „Projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie standardu opieki okołoporodowej” i został przekazany do konsultacji zewnętrznej. Co to znaczy? Zarówno środowisko medyczne jak i społeczeństwo może zgłaszać swoje ewentualne uwagi do tego projektu.

Przypuszczam, że wywoła on nieco zamieszania wśród personelu medycznego, standardy te bowiem różnią się od tych do których przyzwyczailiśmy się w większości szpitali. Pewnie nie będzie entuzjazmu. Będą zapewne uwagi. Dlatego potrzebny jest też „głos społeczny” w tej sprawie – tak dla przeciwwagi. Projekt zakłada wiele korzystnych zmian dla ciężarnej i rodzącej, potrzebuje więc poparcia zarówno samych zainteresowanych, również innych osób czy instytucji, którym dobro przyszłych mam leży na sercu. Zachęcam wiec do wysyłania swoich opinii, zarówno drogą mailową jak i tradycyjnym listem. Można je wysyłać do dnia 23 lutego 2010r.

e-mail:   j.czerbniak@mz.gov.pl

adres:   Ministerstwo Zdrowia, ul. Miodowa 15, 00-952 Warszawa

Podaję bezpośredni link do projektu (w PDF.) Projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie standardu opieki okołoporodowej

Oraz link do strony Ministerstwa Zdrowia, gdzie znajduje się ogłoszenie o poddaniu projektu konsultacjom. http://www.mz.gov.pl/

Projekt fotograficzny o porodzie

19/01/2010 at 20:00

Dominika Dzikowska, fotografka, a jednocześnie mama małego Feliksa, po porodzie wpadła na pomysł zrealizowania projektu fotograficznego o porodzie. W efekcie ma powstać cykl fotografii oraz ścieżka dźwiękowa zmontowana z wypowiedzi kobiet o ich porodach. Projekt ma na celi zwrócenie uwagi na sam poród, jako wydarzenie istotne z punktu widzenia kobiety – zwykle cała uwaga otoczenia koncentruje się na nowo narodzonym dziecku, poród  nie jest godny zbytniej uwagi. Jest traktowany jedynie jako fizjologia, albo co gorsza, jako procedura medyczna, którą trzeba przejść, by dziecko mogło się pojawić na świecie.

Założenia projektu:

Pierwsza  część – zdjęcia koszul porodowych i to takich „świeżych” po porodzie, czyli nie wypranych jeszcze, z ewentualnymi „oznakami” tego wydarzenia.
Druga część projektu – to portrety rodzących kobiet – zdjęcia samych twarzy.Istotą ma być uchwycenie   niezwykłych emocji towarzyszących tej magicznej chwili.
Trzecia część będzie polegała na nagraniu wypowiedzi kobiet na temat ich porodów, wykorzystany będzie tylko głos.

Każda z tych trzech części ma pokazać jakiś aspekt porodu, odsłaniać jedynie fragment tego wydarzenia.

Kontrowersje:

Dominika pisze na blogu: „Najwięcej kontrowersji wzbudza krew, pojawiająca się na zdjęciach. Padły porównania do fotografowania podpasek, były głosy oburzenia, że pomysł jest „chory”. Na szczęście zdarzyło się też kilka bardzo ciekawych dyskusji, które pozwoliły mi sprecyzować moje poglądy. Fizjologia nie jest tym, co interesuje mnie w pierwszej kolejności. Jedna z dziewczyn zadała mi pytanie, czy jeśli koszula będzie czysta (bo się nie ubrudzi), to czy chcę ją sfotografować. Oczywiście, że tak. Punktem wyjścia dla mnie był poród jako taki. Krew jest jego elementem, więc siłą rzeczy może się pojawić. Fizjologia jest nieusuwalną częścią tego wydarzenia. Byłoby absurdem i hipokryzją, gdybym prosiła uczestniczki o koszule już po praniu.”
.
poród
.

Zostań główną bohaterką projektu fotograficznego o porodzie.

Projekt jest trakcie realizacji. Zostały już wykonane pierwsze zdjęcia (zdjęcia zamieszczone w tym poście to właśnie przykłady) oraz zrealizowane pierwsze nagrania. Dominika jednak szuka nadal chętnych kobiet do udziału w projekcie. Ty również możesz się zdecydować na swoją w nim obecność. Jest to również okazja na zdobycie cennej pamiątki z porodu w postaci zdjęć zrobionych ręką profesjonalnego fotografa. Publikuję zaproszenie Dominiki do udziału w projekcie:

Zaproszenie

Nazywam się Dominika Dzikowska. Jestem fotografką i wykładowcą w Warszawskiej Szkole Fotografii. Poród był dla mnie tak ekstremalnym przeżyciem, że postanowiłam zrealizować projekt na ten temat. Panuje przekonanie o tym, że poród to zło konieczne, że trzeba zacisnąć zęby, przetrzymać, a potem jak najszybciej zapomnieć, jak to było. Chciałabym moim projektem otworzyć oczy kobietom i mężczyznom na fakt, że to bardziej złożone doświadczenie, że poród może być bardzo wyzwalającym, mocnym przeżyciem, które mimo bólu, daje poczucie siły i kobiecości. Z rozmów z kobietami, z dyskusji na forach internetowych widzę, że nie tylko dla mnie sprawa ta jest ważna i emocjonująca.
Pracuję nad serią portretów rodzących kobiet – samych twarzy – pokazujących ten szczególny stan i emocje, które towarzyszą rodzeniu. Szukam więc chętnych, które zdecydowałyby się na fotograficzny zapis tego wyjątkowego momentu. Oprócz zdjęć portretowych prezentowana będzie seria fotografii przedstawiających koszule porodowe oraz dźwiękowa instalacja sporządzona z porodowych opowieści kobiet.


Poszukuję kobiet z Warszawy i miejscowości w promieniu 150 km, które zgodzą się na sfotografowanie ich w czasie porodu. Seria zdjęć będzie przedstawiać portrety rodzących – zdjęcia samych twarzy. Istotą pomysłu jest uchwycenie niezwykłych emocji towarzyszących tej magicznej chwili. Powstanie dokument będący zapisem przeżyć kobiet: ich siły, ich pasji, ich nieskrępowanej ekspresji. Do potrzeb projektu wykorzystane zostaną jedynie portrety, ale oczywiście rodząca otrzyma pełny pakiet fotografii z porodu, także z nowonarodzonym dzieckiem. Udział w projekcie jest bezpłatny.

Jeśli jesteś choćby wstępnie zainteresowana udziałem, napisz do mnie: dominika.dzikowska@gmail.com. Umówimy się na spotkanie i porozmawiamy o szczegółach. Zapraszam!
Więcej informacji znajdą Panie na stronie www.koszule-porodowe.blogspot.com .

.

.