Pępowina – Anatomii ciąży cz.2. Również o niefrasobliwej studentce medycyny.

02/05/2010 at 17:35

To już drugi wpis z cyklu „Anatomia ciąży”. Pierwszy:  Pęcherz płodowy – Anatomii ciąży cz.1

Pisząc część pierwszą zapomniałam wspomnieć o pewnym wydarzeniu z przeszłości, które teraz skłoniło mnie do pisania na ten temat. Wiem, że dziś kobiety oczekujące dziecka są bardziej wyedukowane na temat ciąży, porodu itp. niż panie kilkanaście lat temu, między innymi dzięki dostępności tych informacji w internecie oraz mnogości publikacji w księgarniach. W „tamtych czasach” internetu nie był powszechny, a na półkach sklepowych książek niewiele (były trudne do zdobycia, co wydaje się dziś absurdem). Sytuacja miała miejsce na piątym roku moich studiów. W ramach zajęć z „Ginekologii i położnictwa” miałam kilkugodzinny dyżur na porodówce. Każdy student dostawał pod opiekę jedną pacjentkę – właśnie przydzielono mi się młodą dziewczynę, która trafiła na odział porodowy  w mniej więcej 33-34 tygodniu ciąży. Okazało się, że to była również studentka medycyny, ale z pierwszego roku. Nie miałby znaczenia ten fakt, gdyby nie to, co wkrótce usłyszałam z jej ust. Byłam już po dyżurze, ale jeszcze przebywałam na terenie szpitala (trwały inne zajęcia) – w przerwie zajrzałam do „mojej” pacjentki. Wtedy zaniepokojona dziewczyna zwierzyła mi się: „ Podobno pękł mi pęcherz, nie wiem jak to możliwe, bo nadal siusiam normalnie”. Studentka pierwszego roku medycyny nie wiedziała o istnieniu pęcherza płodowego! Myślała, że pękł jej pęcherz moczowy! Być może w programie pierwszego roku studiów medycznych nie było jeszcze mowy o strukturach anatomicznych powstających w czasie ciąży, ale nie mogłam pojąć jak kształcąca się na medycynie osoba może nie zainteresować się choćby tym, ze jednym z objawów rozpoczynającego się porodu jest pękniecie pęcherza płodowego.

Zatem dlatego właśnie postanowiłam na blogu zamieścić choćby w kilku zdaniach opisy narządów i struktur powstających  tymczasowo w okresie ciąży, wchodzących w skład tzw. popłodu – błon płodowych, pępowiny i łożyska. Dziś o pępowinie.

Pępowina

Jest to sprężysty „sznur” łączący dziecko z łożyskiem, a poprzez łożysko z mamą. Zawiązkiem pępowiny jest szypuła brzuszna, widoczna pod koniec 2 tygodnia życia zarodkowego jako pasmo tkanki łącznej.

Pępowina osiąga przeciętnie długość 50 cm, ale może mieć rozmiary od 30 do nawet 120cm. Grubość wynosi od 1 do 1,5cm. Prawidłowo w jej skład wchodzą naczynia krwionośne: dwie tętnice i jedna żyła, tkanka łączna galaretowata (galareta Whartona), nabłonek pokrywający.

Tkanka łączna galaretowata bierze udział w wymianie miedzy krwią płodową , płynącą w naczyniach pępowiny, a płynem owodniowym. Tkanka ta jest dość sztywna, dzięki temu jej głównym zadaniem jest jednak ochrona naczyń krwionośnych przed zapętleniem.

przekrój pępowiny widoczny pod mikroskopem:

Poprzez żyłę pępowinową przepływa krew  utlenowana od matki do dziecka wraz ze wszystkimi składnikami odżywczymi koniecznymi dla rozwoju dziecka. Tętnice pępowinowe są z kolei dwie. Zbędne produkty przemiany materii dziecka poprzez te naczynia,  a następnie poprzez łożysko  dostają się do układu krążenia mamy.

Zauważ, że normalnie w krążeniu człowieka krew ultenowana płynie  tętnicami, a krew z produktami przemiany materii wraca do serca żyłami. Po drugie jednej tętnicy towarzyszą dwie żyły, a nie odwrotnie jak się to występuje w krążeniu płodowym.

Po urodzeniu się dziecka pępowinę zaciska się klamerką i odcina ok. centymetr nad zaciskiem od strony łożyska. Dobrze jest poczekać aż pępowina przestanie samoistnie tętnić, gdyż w dalszym ciągu dziecko otrzymuje utlenowaną krew z krążenia mamy. Wtedy to noworodek może spokojnie podjąć nowy sposób oddychania – własnymi płucami.

 fot.by Jake i Brady www.flickr.com

Pierwszy oddech – pierwszy krzyk?

16/10/2009 at 15:14

Kiedy dziecko jest jeszcze w brzuchu mamy, potrzebny tlen dostaje od niej za pośrednictwem łożyska i pępowiny. Jego płuca są częściowo zapadnięte, a częściowo wypełnione płynem owodniowym, który musi być usunięty po urodzeniu. Pod koniec ciąży w badaniu USG można  zaobserwować ruchy oddechowe malucha. Są one jednym objawów przygotowania dziecka do narodzin.

W czasie porodu, na skutek ucisku, przy przechodzeniu przez kanał rodny, z płuc dziecka zostaje wyciśnięty płyn owodniowy, są one wtedy  gotowe na pierwszy oddech.

Po urodzeniu się główki, przez kontakt z chłodnym powietrzem są  stymulowane receptory, które znajdują się wokół ust noworodka. To powoduje, że maluch podejmuje pierwsze próby oddychania.

Dopóki pępowina nie zostaje podwiązana i odcięta, noworodek robi to bez pośpiechu, wypluwając wody płodowe  znajdujące się jeszcze w drogach oddechowych – ciągle jeszcze pracuje łożysko, a do dziecka płynie natlenowana krew. Dziecko ma więc  po urodzeniu czas na podjęcie oddychania – te pierwsze próby nie muszą być regularne i mogą, ale nie muszą, łączyć się z krzykiem.

fot. by inferis http//flickr.com

Dziecko urodzone spokojnie, w warunkach ciszy i przygaszonych świateł, położone od razu na brzuchu mamy rzadko zaczyna krzyczeć. Najczęściej lekko kwili, bierze powoli kilka coraz głębszych oddechów, z buzi wypluwa resztki wód płodowych. Maluch, pomimo że nie krzyczy, jest w dobrym stanie. Pępowina tętni coraz słabiej, a łożysko stopniowo przestaje pracować. Zajmuje to różną ilość czasu – kilka minut do ponad pół godziny.

Inaczej wygląda sprawa, gdy pępowina zostaje przecięta zanim ustanie tętnienie. W jednej chwili dziecko przestaje otrzymywać tlen poprzez krew mamy. W krwioobiegu dziecka zaczyna się gromadzić dwutlenek węgla, co prowadzi do pobudzenia ośrodka oddechowego w mózgu. Dziecko musi szybko podjąć czynność oddechową, bo się udusi – pojawia się też niebezpieczeństwo zakrztuszenia się wodami płodowymi (dlatego tak często odśluzowuje się dzieci na sali porodowej). Ten pierwszy oddech to duże przeżycie – odbywa się przecież w stanie zagrożenia życia, jakim jest chwilowy brak tlenu. Dla mamy jest jednak radosnym odgłosem świadczącym, że dziecko jest w dobrym stanie i zaczyna samodzielnie egzystować.