„Świeżo upieczeni ojcowie wydzielają hormon miłości”

31/08/2010 at 09:50

Polecam gorąco artykuł, który ukazał się w serwisie PAP. Przedstawia on odkrycie naukowców, że nie tylko kobiety po porodzie, ale i świeżo upieczeni ojcowie, wydzielają większą ilość oksytocyny, hormonu, który ułatwia im budowanie więzi z dzieckiem.

„Świeżo upieczeni ojcowie wydzielają hormon miłości”

Oksytocyna, nazywana hormonem miłości lub zaufania, odpowiada za tworzenie się więzi matki z nowo narodzonym dzieckiem. Naukowcy wykazali, że panowie, którzy zostają ojcami również wydzielają ją w większych ilościach – informuje pismo „Biological Psychiatry”.

„Odkrycie to dowodzi, jak ważne jest stwarzanie ojcom możliwości interakcji ze swoim dzieckiem bezpośrednio po jego narodzinach, po to, by pobudzić u nich układ neurohormonalny odpowiedzialny za powstawanie więzi” – komentuje współautorka pracy dr Ruth Feldman z Uniwersytetu Bar-Ilan w Ramat Ganie w Izraelu.

Badania dowiodły, że oksytocyna – hormon produkowany w części mózgu zwanej podwzgórzem – bierze udział w powstawaniu relacji społecznych – między przyjaciółmi, znajomymi i kochankami. Najbardziej znana jest jej rola w tworzeniu się więzi emocjonalnej między matką a noworodkiem – hormon sprawia, że u kobiety, która urodziła dziecko pojawia się instynkt macierzyński.

fot. by  Kelly Sue www.flickr.com

.

Teraz okazało się, że oksytocyna pomaga również mężczyznom wejść w rolę ojca.

Naukowcy z Izraela razem z kolegami w Uniwersytetu Yale w New Haven (stan Connecticut) przeanalizowali zbierane wiele lat dane na temat zmian w poziomie tego hormonu u 160 partnerów (80 par), którzy po raz pierwszy zostali rodzicami. Poziom oksytocyny zmierzono im dwukrotnie – po sześciu tygodniach oraz po sześciu miesiącach od narodzin potomka. Obserwowano też i oceniano ich zachowania rodzicielskie.

Okazało się, że przy każdym pomiarze poziom oksytocyny u ojców nie różnił się od poziomu stwierdzanego u matek.

fot. by Anthony J www.flickr.com

Wynika z tego, że choć wydzielanie się oksytocyny u mam jest pobudzane przez poród, to na ten sam proces u ojców wpływają inne czynniki związane z rodzicielstwem – komentują autorzy pracy.

Naukowcy liczą, że ich odkrycie pomoże lepiej zrozumieć rolę zaburzeń w wydzielaniu oksytocyny u osób, które mają problemy z wypełnianiem obowiązków rodzicielskich wobec swoich dzieci.

PAP – Nauka w Polsce
Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Nauka w Polsce.

Dziś święto prawdziwych mężczyzn

23/06/2009 at 02:22

Było kiedyś takie powiedzenie: prawdziwy mężczyzna musi spłodzić syna, wybudować dom i zasadzić drzewo. Nie wiem, czy dziś jest ono jeszcze popularne, ale myślę, że jest w nim jednak trochę prawdy. Nie trzeba bowiem tych warunków brać zbyt dosłownie.

Współczesny mężczyzna nie musi już koniecznie mieć syna, są i tacy, którzy marzą o córce. Mówi się: byle było zdrowe.

Wybudowanie domu – nie musi oznaczać wcale budynku. Można powiedzieć, używając metafory, że ten dom, to zapewnienie bytu rodzinie, ale i stworzenie poczucia bezpieczeństwa, zaufania, stabilności.

Posadzenie drzewa – to, również stosując przenośnię, zrobienie czegoś „dla świata”, pracowitość, siła i cierpliwość, to pozytywny przykład dla swoich dzieci.

Dziś Dzień Ojca… Jeśli jesteś już ojcem, którego dziecko (lub dzieci) jest (są) już na świecie, albo jeszcze czekasz na narodziny swojej pociechy (lub pociech), autorka tego bloga życzy ci, abyś czuł satysfakcję z faktu bycia tatą na każdym etapie życia twojego dziecka. Abyś czuł się mu potrzebny zarówno przed narodzinami, w trakcie porodu, kiedy jest noworodkiem, małym dzieckiem, nastolatkiem, a nawet wtedy, gdy będzie już dorosłym człowiekiem (choć wtedy są to już inne relacje).

Bycie tatą jest naprawdę bardzo męskie. Sam/sama zobacz:

http://farm4.static.flickr.com/3586/3415758974_db2381dc98.jpg?v=0

by needoptic

http://farm3.static.flickr.com/2482/3646069191_bd5f129f81.jpg?v=0

by Insight Imaging: John A Ryan Photography

http://farm3.static.flickr.com/2066/1564769013_758eeb525b.jpg?v=0

by michelleannb

http://farm4.static.flickr.com/3200/2831875854_c61b249e06.jpg?v=0

by Divine in the Daily

http://farm1.static.flickr.com/11/14029377_08ac8e938d.jpg?v=0

by [phil h]

http://farm4.static.flickr.com/3001/2924446975_edc74bc47c.jpg?v=0

http://farm4.static.flickr.com/3097/2903009069_8f8ba783bb.jpg?v=0

by OakleyOriginals

http://farm4.static.flickr.com/3201/3136353269_6eea94f480.jpg?v=0

by Matt Lehman

http://farm3.static.flickr.com/2013/2099807196_29a79d8cc7.jpg?v=0

by notashamed

http://farm2.static.flickr.com/1102/536325061_0ca3e0c379.jpg?v=0

by garyfgarcia

„Gaga” – czasopismo „o pięknym dzieciństwie”

06/04/2009 at 18:36

W ubiegłym tygodniu przebywałam przez dwa dni w Warszawie. Zostałam zaproszona przez telewizję TV4 do programu „Mała czarna” (program będzie emitowany po świętach, ale o tym będzie jeszcze na blogu).

Przy okazji tego pobytu w stolicy i spotkań z różnymi osobami, jestem bogatsza o kilka nowych doświadczeń oraz informacji, którymi chcę się z tobą podzielić.

Pierwsze odkrycie to kwartalnik „Gaga”, którego redaktor naczelną jest Zuzanna Ziomecka. Z panią redaktor poznałam osobiście podczas nagrania do programu „Mała czarna”. Prowadząca ten program Katarzyna Montgomery zaprosiła do rozmowy oprócz mnie, również właśnie panią Zuzannę oraz panią Aleksandrę Kwaśniewską.

Zuzannę Ziomecką pamiętałam z programu „Miasto kobiet”, w którym kilka lat temu również uczestniczyła w rozmowach na kobiece tematy. Bardzo podobały mi się jej trafiające w sedno sprawy, a zarazem często dowcipne wypowiedzi.

O wychowaniu – męskim okiem

31/10/2008 at 10:13

Nie mogłam się oprzeć, żeby nie wkleić na bloga znalezionego kilka dni temu w necie artykułu. Może bowiem martwisz się, że twój mąż czy partner nie zachowuje się w ogóle jakby miało urodzić się dziecko. Być może rzadko rozmawia z brzuchem (albo wcale), nie interesują go zakupy dla dzidziusia (no może poza wózkiem). A może snuje plany związane z szalonym sylwestrem lub szalonymi wakacjami. Albo większość wolnego czasu bez pamięci oddaje się swemu hobby. Być może zachowuje się w porządku, jest czuły i cieszy się z dziecka, ale wydaje ci cię jakiś taki mało dojrzały do roli taty. Myślę, że martwisz się trochę na zapas. Nawet nie wiesz, jak może cię zadziwić zachowanie nowo upieczonego taty w ciągu kilku tygodni (miesięcy) po porodzie. Tak już jest, że panowie zwykle potrzebują trochę więcej czasu, muszą dopiero doświadczyć bycia z dzieckiem, muszą sami wszystko przemyśleć i przeanalizować. Po jakimś czasie może okazać się, że twój mąż czy partner bardziej niż ty rozpieszcza malucha, jest bardziej przewrażliwiony na punkcie jego zdrowia, dłużej przeżywa, gdy maluch nabije sobie guza.

Więc jeśli martwisz się o to jakim będzie tatą, daj mu jeszcze czas, niech we własnym tempie dojrzewa do tej roli.

Tymczasem zachęcam do lektury postu z bloga pewnego taty.

Wychowywanie siebie

autorem artykułu jest Mariusz Kapusta

Nawet nie mam pomysłu jak zacząć ten post. Zacznę tak: jestem tatą. I przez to, że zostałem ojcem zmieniło się moje postrzeganie świata. Niby wszystko wiedziałem teoretycznie. Decydujemy się na dziecko, bejbik się rodzi i wszyscy się cieszą i są szczęśliwi. Czytałem co prawda „Dziecko dla początkujących” i wertowałem pisma fachowe, ale nic nie było mnie w stanie przygotować na doświadczenie bycia ojcem.

Jest całkiem inaczej niż się spodziewałem, jest dużo lepiej, ale naprawdę inaczej. Nie spodziewałem się na przykład ile czasu zajmuje opieka nad dzieckiem. Zorientowałem się ile czasu tak naprawdę marnowałem zanim Wiktoria się pojawiła. Dzięki temu, że jest z nami wyciskam z doby prawie każdą minutę i robię tylko rzeczy najistotniejsze, bo nie mam czasu na głupoty. Wcześniej potrafiłem wieczorami grać kilka godzin, teraz, jeżeli znajdę w ciągu dnia 15 minut to jest to święto. Ale akurat na to nie narzekam, bo jest to mój świadomy wybór i bardzo dobrze mi służy.

Zboczyłem trochę z głównego wątku. Jest inna rzecz, która jest najistotniejsza w tym wszystkim. Nie zdawałem sobie sprawy jak wielka odpowiedzialność wiąże się z dzieckiem. Znowu, oczywiste jest dla mnie, że trzeba zapewnić mu opiekę, dobre wykształcenie itd. Ale prawdziwe wyzwanie i odpowiedzialność polega na tym, że tworzysz nowego człowieka! Wpływ rodziców na dziecko jest tak ogromny, że według mnie to wychowanie decyduje o tym, co dziecko osiągnie jako dorosły.

Dziecko nie jest w stanie ocenić, co jest dobre a co złe, ono po prostu się uczy. Uczy się obserwując. Powtarza to, co Ty robisz. Wierzy, że Ty jako rodzic wiesz najlepiej jak coś powinno być zrobione. To dotyczy nie tylko prostych czynności, ale też postawy wobec życia, wobec siebie. Jeżeli chcesz, żeby twoje dziecko pewnego dnia było dobrym człowiekiem odnoszącym sukcesy sam musisz taki być! I tylko tyle.

Może odkryłem koło, bo zapewne gdzieś to już ktoś napisał, ale dla mnie ma wartość fakt, że ta myśl przyszła do mnie sama. I autentycznie zmieniła moje podejście do tego co robię. Chcę pracować tylko nad rzeczami, o których będę mógł z dumą opowiedzieć mojej córce, gdy wrócę do domu. Na pytanie, co robiłem w pracy nie chcę odpowiedzieć „siedziałem przed komputerem, przeglądałem strony internetowe i piłem kawę”, bo czego ją to nauczy?

Przewrotnie jak w tytule postu. Miałem jako ojciec wychowywać dziecko, a żeby to zrobić porządnie muszę najpierw wychować siebie. Moje dziecko nawet nie wie, co to jest proaktywność, a już nieźle zamieszało w swojej strefie wpływu ;).

Mariusz Kapusta,www.proaktywnie.pl Tematyka strony: Rozwój osobisty, motywacja, zarządzanie czasem

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl