Gorączka u małego dziecka – co warto wiedzieć?

17/04/2012 at 19:48

Gorączka u kilkumiesięcznego malucha to dla rodziców ogromny stres. O ile wiemy, jak działać gdy nam przytrafi się podwyższona temperatura, można czuć się zagubionym, gdy wystąpi u tak małego dziecka. Jak zmierzyć wtedy jak wysoką ma gorączkę? Jak ją zbijać? Jak pomoc dziecku przetrwać trudny okres? Kiedy sytuacja wymaga natychmiastowej konsultacji lekarza?

W polskim nazewnictwie gorączką określa się temperaturę przekraczającą 38C, a stanem podgorączkowym temperaturę w przedziale od 37,1 do 38C. Jednak należy mieć na uwadze to, żetemperatura może być różna u różnych osób, zależy też od miejsca pomiaru oraz od pory dnia.

Najmłodszemu dziecku, czyli w wieku od urodzenia do lat trzech, najlepiej mierzyć temperaturę w odbycie. Taki pomiar jest najdokładniejszy, ale zwykle trudno już w taki sposób zmierzyć temperaturę starszemu dziecku.

Kiedy przeciąć pępowinę?

27/11/2011 at 04:04

Odpowiedź wydaje się prosta: od razu po porodzie. Sądzę, że większość mam nie zastanawia się nad tym, ile sekund czy minut od przyjścia na świat minęło do momentu, gdy maluch został odpępniony i czy ten czas ma w ogóle jakieś znaczenie. Zdają się na personel.

Naukowcy: „Oddzielne łóżeczko to stres dla noworodka”

18/11/2011 at 14:26

Artykuł ten ukazał się już w wielu serwisach, po tym jak został opublikowany na stronie PAP Nauka w Polsce. Pomyślałam jednak, że nie może go zabraknąć na moim blogu, bo sama jako mama jestem zwolenniczką spania z dziećmi i spałam ze swoimi córkami – nie tylko dla ich dobra, ale również dla swojej wygody i spokoju :) Zachęcam do lektury.

Oddzielne łóżeczko to stres dla noworodka

Na szpitalnych porodówkach dzieci z reguły kładzie się w specjalnych kojcach, stawianych blisko łóżka matki. Jednak nawet takie rozdzielenie od matki, powszechnie praktykowane w krajach Zachodu, jest dla noworodka sporym stresem – przekonują naukowcy na łamach „Biological Psychiatry”.

Jak dbać o odporność dziecka od pierwszych chwil?

09/08/2011 at 16:59

Jeszcze w brzuchu mamy, w czasie życia płodowego u dziecka kształtują się organy układu odpornościowego. Najbardziej jednak burzliwy rozwój odporności u malucha następuje tuż po urodzeniu.

Pierwszymi antygenami, z którymi zetknie się niedojrzały układ immunologiczny noworodka, są bakterie, które w sposób fizjologiczny powinny pochodzić od mamy. Te bakterie w pierwszych godzinach po porodzie dostają się do przewodu pokarmowego nowonarodzonego dziecka i zasiedlają na trwałe jelita. Tworzą tzw. mikroflorę jelitową (bakterie jelitowe).

Bakterie jelitowe są więc najważniejszymi naturalnymi antygenami i to one aktywują dojrzewanie układu odpornościowego. Stymulują one limfocyty B do produkcji przeciwciał, powodują dojrzewanie limfocytów T, które regulują odpowiedź immunologiczną organizmu oraz powstawanie limfocytów T przeciwzapalnych, a z kolei hamują powstawanie limfocytów T, odpowiedzialnych za powstanie alergii.

Zmysły, które pomagają – kontakt skóra do skóry oczami psychologa

08/08/2011 at 08:32

Publikuję dziś bardzo ciekawy artykuł psycholog z naszej internetowej szkoły rodzenia Magdy Ładziak. Można znaleźć w nim kolejne dowody na to, że kontakt „skóra do skóry” mamy i noworodka chwilę po porodzie ma niebagatelne znaczenie dla nowonarodzonego dziecka.

Zmysły, które pomagają – kontakt skóra do skóry oczami psychologa

Maluchy rodzą się już z intuicyjnymi zdolnościami, można powiedzieć, że mają zaprogramowane instrukcje jak przetrwać. Są to zdolności jakie posiadają wszystkie ssaki, aby po porodzie móc znaleźć pokarm. Tak więc noworodek pojawia się na świecie z neurochormonalnymi, sensorycznymi elementami, które w bezpośredni lub pośredni sposób pomagają malcowi przeżyć na tym świecie. Węch, wzrok, dotyk , smak, dźwięk to wszystkie zmysły pomagające w pierwszym kontakcie.

Jak pielęgnować pępek noworodka? – nowe wytyczne

26/03/2011 at 22:42

Każda młoda mama spotyka się z tym, że otoczenie zasypuje ją mnóstwem rad dotyczących opieki nad dzieckiem. Zdarza się, że rady te nieraz skrajnie się różnią od siebie, choć dotyczą tej samej sprawy. Musi wtedy zdecydować, którą z nich wybrać. Wydaje się, że porada udzielona przez kogoś z personelu medycznego powinna być tą, która jest najbardziej wiarygodna. Co jednak począć, jeśli i tu informacje są sprzeczne. Okazuje się, że także zalecenia ekspertów zmieniają się co jakiś czas, co może wywoływać spory zamęt w głowie młodej mamy.

Przykładem mogą być zalecenia dotyczące pielęgnacji kikuta pępowinowego u noworodka. Kiedy kilkanaście lat temu urodziłam pierwsze dwie córki, pępek zalecano odkażać fioletem gencjany na spirytusie. W 2006 roku urodziła się moja trzecia córka – wtedy do pielęgnacji pępka proponowano 70% roztwór spirytusu. Uznano bowiem, że smarowanie pępka gencjaną utrudnia ocenę kikuta pępowiny pod kątem ewentualnego zapalenia (wszystko było zabarwione na fioletowo). Minęło kilka lat i mamy odwrót od wcześniejszych metod: od roku 2010 zaleca się tzw. suchą pielęgnację kikuta pępowinowego. Podstawą takiej diametralnej zmiany wytycznych jest szereg wiarygodnych badań naukowych przeprowadzonych na odpowiednio dużej populacji noworodków.

Nowe zalecenia (wytyczne Nadzoru Krajowego w dziedzinie Neonatologii) są tożsame z zleceniami WHO obowiązującymi w krajach rozwiniętych.

Na czym polega tzw. sucha pielęgnacja kikuta pępowiny?

Sucha pielęgnacja pępka polega na umyciu kikuta wodą i mydłem w sytuacji, gdy zostanie on zabrudzony kałem lub moczem oraz na dokładnym osuszeniu go i nieprzykrywaniu pieluszką. Ma to zapewnić swobodny dostęp powietrza. Oczywiście te czynności należy wykonywać po dokładnym umyciu rąk wodą z mydłem. Kąpiąc malucha nalewamy do wanienki niewielką ilość wody, tak by nie moczyć kikuta pępowiny. Jeśli mimo to zaoczymy pępek, nie ma to większego znaczenia, ważne by go później dokładnie osuszyć. Również możesz zachować spokój, gdy poczujesz niezbyt przyjemny zapach od pępka oraz gdy zauważysz niewielkie ilości śluzowatej wydzieliny wokół nasady kikuta. To zupełnie normalny objaw świadczący o lizie tkanek.

.

fot.  Jon Ovington www.flickr.com
.

Co może się wydarzyć niepokojącego?

Kiedy wystąpi obrzęk, zaczerwienienie o średnicy powyżej 5 mm lub jeszcze inny objaw cię zaniepokoi, wtedy koniecznie skontaktuj się szybko z lekarzem.

A co z dezynfekcją kikuta pępowiny?

Zasadniczą zmianą w podejściu do pielęgnacji kikuta pępowiny jest to, że nie zaleca się już na co dzień stosowania preparatów do dezynfekcji. Jeśli już zachodzi konieczność zastosowania antyseptyku (preparatu do dezynfekcji), nie powinien to być alkohol!

Dowiedziono bowiem, że stosowanie alkoholu ma kilka niekorzystnych następstw. Po pierwsze – skuteczność antybakteryjna alkoholu jest mniejsza niż innych antyseptyków i działanie to jest krótkotrwałe. Po drugie – alkohol może powodować podrażnienia i poparzenia skóry noworodka (zwłaszcza wcześniaka). Mamy bowiem stosując alkohol do pielęgnacji pępka, niejednokrotnie traktują nim nie tylko sam kikut, ale też i otaczającą go skórę. Naskórek niemowlęcia jest bardzo cienki (o 20-30% cieńszy niż u dorosłego), umożliwia to łatwe przenikanie alkoholu do głębszych warstw skóry, a następnie do krwiobiegu, może to doprowadzić do działania neurotoksycznego. Po trzecie – wykazano w badaniach, że stosowanie środków dezynfekujących (w tym alkoholu etylowego) wydłuża czas odpadnięcia kikuta pępowiny i zwiększa ryzyko wystąpienia zapalenia pępka.

Kiedy jednak należy stosować antyseptyk?

Istnieją jednak sytuacje zwiększonego ryzyka zakażenia bakteryjnego i wtedy zaleca się zastosowanie antyseptyku do pielęgnacji kikuta pępowiny. Konieczne jest to w czasie pobytu noworodka w szpitalu oraz wtedy, gdy w domu panują złe warunki higieniczne.

Najbardziej odpowiednim preparatem jest wtedy dostępny w Polsce Octenisept® . Jego stosowanie jest całkowicie bezpieczne, nie wpływa negatywnie na skórę niemowlęcia – nie powoduje uszkodzenia skóry, nie uczula.

Podaję jeszcze linki do artykułów medycznych:

mgr Ewa Kamińska
Zakład Farmakologii Instytutu
Matki i Dziecka w Warszawie
Konsultowała prof. dr hab. med. Ewa Helwich,
Konsultant Krajowy w dziedzinie neonatologii

Pielęgnacja kikuta pępowinowego u noworodków

mgr farm. Olga Sierpniowska

Sucha pielęgnacja pępka – czy Rivanol w substancji odchodzi do lamusa?

Żółtaczka niemowląt

03/01/2011 at 01:29

Świeżo upieczone mamy niepokoją się często, gdy skóra ich dziecka zaczyna przybierać żółtawy odcień, a pediatra rozpoznaje żółtaczkę. Tymczasem u noworodka czy niemowlęcia jest to zazwyczaj łagodne zaburzenie i najczęściej mija samoistnie. Poniżej postaram się wyjaśnić na czym polega.

Żółtaczka, to stan podwyższenia we krwi i tkankach stężenia barwnika nazywanego bilirubiną.

Żółtaczka fizjologiczna

U noworodka może wystąpić żółtaczka jako wyraz przestawiania się z funkcjonowania w środowisku macicy na samodzielne funkcjonowanie. Dziecko, nie oddychając samo w macicy, potrzebuje więcej czerwonych krwinek, które przenoszą tlen w organizmie. Gdy po urodzeniu zaczyna oddychać samodzielnie, ten nadmiar erytrocytów się rozkłada, a pochodną rozkładu jest właśnie bilirubina. U wielu noworodków, wątroba nie jest jeszcze na tyle dojrzała, żeby sobie ze wszystkim poradzić. Mamy do czynienia z tzw. żółtaczką fizjologiczną.

Żółtaczka fizjologiczna występuje w pierwszych dobach życia dziecka i ustępuje najpóźniej w 7-10 dobie. Podwyższenie poziomu bilirubiny pojawia prawie u każdego noworodka, a u prawie połowy manifestuje się żółtym zabarwieniem skóry i śluzówek. Żółtaczka taka nie wymaga leczenia, ani nawet specjalnego postępowania.

Ultraviolet lights for jaundice

fot. www.flickr.com by Andrew in Raleigh

Jeśli niemowlę jest karmione piersią żółtaczka może się nasilać i przedłużać – są dwie postacie takiej żółtaczki.

Żółtaczka wczesna (zw. żółtaczką dzieci karmionych piersią)

wynika z niedostatecznego karmienia w pierwszych dniach po porodzie (zbyt późne pierwsze karmienie, zbyt rzadkie karmienia, zła technika, nieefektywne ssanie itp), ustępuje do 3 tyg. po porodzie i najczęściej nie wymaga szczególnego postępowania, a jedynie poprawy efektywności karmienia.
Jeśli pierwsze karmienie odbędzie się zbyt późno, to noworodek nie otrzyma odpowiedniej ilości siary, która pobudza jelita do pracy i do wydalenia smółki. Smółka zalega w jelitach nieco dłużej i nagromadzona w niej w znacznej ilości bilirubina zostanie zwrotnie wchłonięta do krwi. Z kolei, gdy noworodek nie otrzymuje odpowiedniej ilości pokarmu w pierwszych dobach po urodzeniu, czy to z powodu złej techniki karmienia, czy to z powodu nieefektywnego ssania, albo z powodu dokarmienia innymi płynami niż mleko mamy, może wystąpić spowolnienie pracy wątroby z powodu braku odpowiednich substancji energetycznych.
W przypadku wystąpienia opisanej powyżej żółtaczki dzieci karmionych piersią należy przede wszystkim zadbać o prawidłową technikę karmienia piersią i o odpowiednio częste karmienia. Przydatny może okazać się kontakt z konsultantką laktacyjną. Jeśli karmienie prosto z piersi nie jest możliwe, należy rozpocząć intensywne dokarmianie odciąganym pokarmem. Gdy poziomy bilirubiny są zbyt wysokie, czasem należy rozpocząć fototerapię (popularnie mówiąc „lampy”). W wyjątkowych przypadkach zaleca się dokarmianie mlekiem modyfikowanym.

Baby Blue 04

fot. www.flickr.com by chimothy27

Jest jeszcze trzeci typ żółtaczki – żółtaczka późna (albo żółtaczka pokarmu kobiecego).

Może trwać nawet do 12 tyg. po porodzie. Przyczyną jest do końca nie ustalona, mówi się o pewnym czynniku w pokarmie (różne teorie). Tutaj niektórzy zalecają przerwanie na kilka godzin lub dni karmienia piersią i podawanie w tym czasie mieszanki lub pokarmu podgrzanego do temp. 56st przez 5 minut. Ze względu na to jednak, że skutki przerwania karmienia (np. spowodowane karmieniem butelką) mogą przeważać nad korzyściami, warto dokładnie przeanalizować konieczność zastosowania tej metody. Dzieci dobrze znoszą najczęściej podwyższone stężenia bilirubiny. Wydaje się być więc uzasadnione przerwania karmienia piersią jedynie jeśli poziomy bilirubiny są wysokie (powyżej 20mg%) i pomimo częstszego czy wręcz bardzo częstego karmienia (i naświetlania) nie opadają. Pediatrzy jednak dość często zalecają tą metodę m. in. dlatego, że nie wszystkie mamy mają cierpliwość by czekać, aż żółtaczka sama ustąpi – wolą podejmować jakieś „działania”. Żółtaczka kojarzy się powszechnie z chorobą, więc są zaniepokojone.

.

fot. www.flickr.com by myllissa

Co to jest „kangurowanie” wcześniaków

29/10/2010 at 18:53

Postanowiłam opublikować na blogu artykuł, który zamieściłam na stronie akcji edukacyjnej „Dotyk mamy”.

Opisuję tu w skrócie tzw. „metodę kangura”, która jest stosowana jako alternatywa postępowania konwencjonalnego z wcześniakami w wielu krajach Europy Zachodniej. Niestety w Polsce istnieją tylko pojedyncze oddziały patologii i intensywnej terapii noworodka, gdzie kanguruje się dzieci.

.

.

.

„Metoda kangura” to ciągły kontakt „skóra do skóry” matki i noworodka trwający prawie całą dobę. Podczas tego kontaktu mama często podaje pierś – dziecko jest wyłącznie lub prawie wyłącznie karmione jej pokarmem.

Sesje zdjęciowe „newborn”

30/09/2010 at 17:00

Sesje zdjęciowe „newborn” to zdjęcia wykonywane najmniejszym dzieciom. Beata Osowska zafascynowała się fotografowaniem noworodków i takie sesje znalazły się w ofercie jej studia fotograficznego w Warszawie. Zgodziła się na udzielenie krótkiego wywiadu, aby przybliżyć kulisy takich sesji młodym rodzicom.

.

.
I.L: Obejrzałam sobie galerię zdjęć maluchów Twojego autorstwa. Dla mnie są urzekające. Żałuję, że żadna z moich córek nie ma takich ślicznych fotografii. Kilkanaście lat temu, kiedy moje starsze córki były w wielu niemowlęcym, nie było takich możliwości – raczej nikt nie stylizował zdjęć malutkich dzieci w tak uroczy sposób. Cztery lata temu, gdy najmłodsza była w tym wieku, raczej spotkałam tylko pocztówki Anne Gedddes, która robiła dzieciom takie zdjęcia. Nie mam pojęcia, czy już wtedy można było w Polsce zamówić taką sesję maluchowi. Czy to nowa moda?

B.O: Tak, myślę ,że jest to nowa moda, nowy trend w fotografii niemowlaczków, dzieci tuż po urodzeniu właściwie.

I.L: Kiedy najlepiej zrobić taką sesję niemowlakowi? Czy jest jakiś określony wiek dziecka, w którym najlepiej „pozuje” ono do takich zdjęć? Czy jest też dolna granica wielu, poniżej której nie podjęłabyś się takiego zlecenia?

B.O: Najlepszym wiekiem do tego typu zdjęć jest wiek tuż po urodzeniu czyli góra 14 dni. Noworodek na tym etapie swego życia odbiera znacznie mniej bodźców niż np. dziecko mające miesiąc. Nie ma wtedy problemu z usypianiem takiego maluszka, gdyż on sam z siebie po prostu śpi .Można wtedy przebierać i układać w dogodnej pozie ,ponieważ maluch jest jeszcze bardzo elastyczny. Na pewno dziecko 3-miesięczne nie da rady tak zapozować , gdyż elastyczność już zanika, poza tym jest dużo silniejsze i potrafi uwolnić się z danej pozy, nie chce też spać ponieważ interesuje go otoczenie.

I.L: Czy trzeba w jakiś szczególny sposób przygotować dziecko do profesjonalnej sesji zdjęciowej?

B.O: Nie, nie trzeba żadnych przygotowań.

I.L: Niesamowite w tych zdjęciach jest to, że maluchy przeważnie na nich pogrążone są we śnie, choć czasem się znajdują w dziwnych pozycjach albo znajdują się w niecodziennych miejscach, powsadzane w koszyczki, hamaczki czy wiaderka. W jaki sposób można uzyskać taki efekt? Czy może masz jakieś zaklęcie, by sprawić, że maluch słodko śpi, pomimo, że jest przebierany np. w rożne czapki (a przeważnie dzieci ich nie lubią) i przekładany w różne miejsca.

B.O: Najważniejszym zaklęciem, o czym wspomniałam, jest wiek maluszka. Im młodsze tym większe są szanse na to, że będzie spokojnie spało. Oczywiście maluch co jakiś czas jest pojony piersią aby cały czas był wyluzowany.

I.L: Czy są dzieci, które nie dają się sfotografować: reagują płaczem, za nic nie dają się uspokoić? Czy zdarza się, że z tego powodu nie można zrealizować sesji zdjęciowej?

B.O: Właściwie każdy maluszek może pozować do takich zdjęć. Nasze polskie mamy coraz częściej odważają się na taką sesję i potem są zachwycone efektami.

I.L: Ile czasu trzeba sobie zarezerwować na taką sesję?

B.O: Oczywiście to zależy od dziecka ale średni to od 2 do 4 godzin.

I.L: Czy fotografujesz w studio, czy może jedziesz do domu rodziców i malucha?

B.O: Zdjęcia robie zawsze w domowym zaciszu, u mnie w domu.

I.L: Czy mamy lub tatusiowie sami muszą się zaopatrzyć w rekwizyty? Czy fotograf je zapewnia?

B.O: Fotograf zapewnia wszelkie rekwizyty.

I.L: Gdzie szukasz inspiracji do takich sesji? Czy masz swojego mistrza?

B.O: Inspiruje mnie wszystko i każdy. Czasem jest to mój własny pomysł a czasem lub nawet częściej moda zagraniczna, głównie z USA. Nie mam mistrza gdyż trudno się zdecydować na jedną osobę.
Zawsze jednak staram się tworzyć wg własnego pomysłu.

I.L: Przypuszczam że podążanie za nowymi pomysłami i zakup rekwizytów wiąże się z dodatkowymi kosztami. Dzieci fotografowane są na tle oryginalnych tkanin, są przeróżne ubranka, przedmioty. Ile wobec tego muszą zapłacić rodzice, jeśli chcą sprawić swojemu synkowi czy córce takie zdjęcia?

B.O: Cena sesji nie jest niska, wszak tak piękna pamiątka jaka pozostanie po naszym maluszku w koszyczku lub słodko podpierającym główkę rączkami nie ma ceny…Serdecznie zapraszam do obejrzenia moich fotografii.

Blog Beaty: www.beataosowska.com

Kontakt: gg 1337692

tel. 728 948 008

Beata poleciła również blog koleżanki, która fotografuje w UK: www.blog.atgancarzphotography.co.uk

.

Pępowina – Anatomii ciąży cz.2. Również o niefrasobliwej studentce medycyny.

02/05/2010 at 17:35

To już drugi wpis z cyklu „Anatomia ciąży”. Pierwszy:  Pęcherz płodowy – Anatomii ciąży cz.1

Pisząc część pierwszą zapomniałam wspomnieć o pewnym wydarzeniu z przeszłości, które teraz skłoniło mnie do pisania na ten temat. Wiem, że dziś kobiety oczekujące dziecka są bardziej wyedukowane na temat ciąży, porodu itp. niż panie kilkanaście lat temu, między innymi dzięki dostępności tych informacji w internecie oraz mnogości publikacji w księgarniach. W „tamtych czasach” internetu nie był powszechny, a na półkach sklepowych książek niewiele (były trudne do zdobycia, co wydaje się dziś absurdem). Sytuacja miała miejsce na piątym roku moich studiów. W ramach zajęć z „Ginekologii i położnictwa” miałam kilkugodzinny dyżur na porodówce. Każdy student dostawał pod opiekę jedną pacjentkę – właśnie przydzielono mi się młodą dziewczynę, która trafiła na odział porodowy  w mniej więcej 33-34 tygodniu ciąży. Okazało się, że to była również studentka medycyny, ale z pierwszego roku. Nie miałby znaczenia ten fakt, gdyby nie to, co wkrótce usłyszałam z jej ust. Byłam już po dyżurze, ale jeszcze przebywałam na terenie szpitala (trwały inne zajęcia) – w przerwie zajrzałam do „mojej” pacjentki. Wtedy zaniepokojona dziewczyna zwierzyła mi się: „ Podobno pękł mi pęcherz, nie wiem jak to możliwe, bo nadal siusiam normalnie”. Studentka pierwszego roku medycyny nie wiedziała o istnieniu pęcherza płodowego! Myślała, że pękł jej pęcherz moczowy! Być może w programie pierwszego roku studiów medycznych nie było jeszcze mowy o strukturach anatomicznych powstających w czasie ciąży, ale nie mogłam pojąć jak kształcąca się na medycynie osoba może nie zainteresować się choćby tym, ze jednym z objawów rozpoczynającego się porodu jest pękniecie pęcherza płodowego.

Zatem dlatego właśnie postanowiłam na blogu zamieścić choćby w kilku zdaniach opisy narządów i struktur powstających  tymczasowo w okresie ciąży, wchodzących w skład tzw. popłodu – błon płodowych, pępowiny i łożyska. Dziś o pępowinie.

Pępowina

Jest to sprężysty „sznur” łączący dziecko z łożyskiem, a poprzez łożysko z mamą. Zawiązkiem pępowiny jest szypuła brzuszna, widoczna pod koniec 2 tygodnia życia zarodkowego jako pasmo tkanki łącznej.

Pępowina osiąga przeciętnie długość 50 cm, ale może mieć rozmiary od 30 do nawet 120cm. Grubość wynosi od 1 do 1,5cm. Prawidłowo w jej skład wchodzą naczynia krwionośne: dwie tętnice i jedna żyła, tkanka łączna galaretowata (galareta Whartona), nabłonek pokrywający.

Tkanka łączna galaretowata bierze udział w wymianie miedzy krwią płodową , płynącą w naczyniach pępowiny, a płynem owodniowym. Tkanka ta jest dość sztywna, dzięki temu jej głównym zadaniem jest jednak ochrona naczyń krwionośnych przed zapętleniem.

przekrój pępowiny widoczny pod mikroskopem:

Poprzez żyłę pępowinową przepływa krew  utlenowana od matki do dziecka wraz ze wszystkimi składnikami odżywczymi koniecznymi dla rozwoju dziecka. Tętnice pępowinowe są z kolei dwie. Zbędne produkty przemiany materii dziecka poprzez te naczynia,  a następnie poprzez łożysko  dostają się do układu krążenia mamy.

Zauważ, że normalnie w krążeniu człowieka krew ultenowana płynie  tętnicami, a krew z produktami przemiany materii wraca do serca żyłami. Po drugie jednej tętnicy towarzyszą dwie żyły, a nie odwrotnie jak się to występuje w krążeniu płodowym.

Po urodzeniu się dziecka pępowinę zaciska się klamerką i odcina ok. centymetr nad zaciskiem od strony łożyska. Dobrze jest poczekać aż pępowina przestanie samoistnie tętnić, gdyż w dalszym ciągu dziecko otrzymuje utlenowaną krew z krążenia mamy. Wtedy to noworodek może spokojnie podjąć nowy sposób oddychania – własnymi płucami.

 fot.by Jake i Brady www.flickr.com