Szczepionka przeciwko świńskiej grypie - dlaczego pani Kopacz nie poddaje się presji?
9 listopad 2009Choć to blog o ciąży porodzie i początkach macierzyństwa, nie sposób nie napisać tu o sprawach związanych z wirusem A/H1N1 i szczepionki przeciwko temu wirusowi. Tym bardziej, że uznaje się, że kobiety w ciąży są w grupie podwyższonego ryzyka zarażenia tą chorobą. Jednym ze skutecznych sposobów uchronienia się przed zachorowaniem jest zaszczepienie się. Co jednak, jeśli dostępna obecnie szczepionka przeciwko wirusowi A/H1N1nie została przebadana na reprezentatywnej grupie osób i firmy farmaceutyczne nie chcą brać odpowiedzialności za wystąpienie późnych powikłań po jej podaniu? Czy warto się w takim razie szczepić przeciwko świńskiej grypie, skoro okazuje się, że jest ona łagodniejsza w swoim przebiegu od grypy sezonowej i choruje na nią o wiele mniej osób?
Poniżej możesz obejrzeć rozmowę Moniki Olejnik z minister zdrowia Ewą Kopacz w “Kropce nad i”. Można zarzucać różne sprawy pani minister, tym razem jednak, wykazuje duży rozsądek i troskę o zdrowie społeczeństwa, nie ulegając panice, nie poddając się presji mediów… Z kolei dziennikarka na okrągło powtarza te same pytania, nie słuchając lub nie rozumiejąc w ogóle argumentów pani Kopacz. Np. nie może zrozumieć, że firmy farmaceutyczne nie chcą wprowadzić szczepionki do wolnej sprzedaży (w aptekach), bo nie chcą wziąć odpowiedzialności za jej odległe powikłania. Pani minister wspomina o tym fakcie, gdyż jest to dowód, że szczepionka nie posiada gwarancji bezpieczeństwa (nie ma odpowiednich badań).




























Zgadzam się w pełni z Panią Minister. Mieszkam w Portugalii i tu zauważono, że już kilka kobiet w ciązy, straciły dzieci po tej szczepionce, w wyniku powikłań. Dokładnie, brakuje jeszcze wiele badań. Potem się może się okazać, że po latach wystąpią niezbadane i niewykryte obecnie powikłania.
Ja również w pełni zgadzam się z panią minister. Mieszkam w Wielkiej Brytanii, na szczepionkę dostałam wezwanie do przychodni (jako ciężarna jestem w grupie podwyższonego ryzyka). Miałam oczywiście prawo odmówić szczepienia i tak właśnie zrobiłam. Boję się późnych powikłań, a poza tym ogólnie nie jestem przekonana do potrzeby szczepień przeciwko grypie młodych, zdrowych ludzi. Owszem, szczepmy ludzi starszych, astmatyków, ludzi z chorobami przewlekłymi, itd. Przecież nie jest tajemnicą że 75% zgonów z powodu nowej grypy to ludzie przewlekle chorzy, otyli lub ci, którzy zgłosili się do szpitali w późnym stadium choroby.
Szacuje się że w UK zaszczepi się co dwudziesta kobieta w ciąży - mimo tzw. zaleceń lekarzy i całej ‘akcji propagandowej’, która toczy się od kilku miesięcy w mediach. Oglądałam tu kilka reportaży i wywiadów w telewizji, przedstawiających problem bardziej rzeczowo i profesjonalnie niż pani Monika Olejnik - po prostu ROZUMIEJĄCYCH SPRAWĘ; na dodatek tu wcale społeczeństwo nie jest zachwycone kupieniem szczepionki przez rząd. Ampułki zalegają w magazynach, na wiosnę zostaną zutylizowane. Kto tu w tym wszystkim jest szczęśliwy i zarobił duże pieniądze? Koncerny farmaceutyczne oczywiście, powikłania zostaną dla nas, a odpowiedzialne będą rządy.
Zapraszam Monikę Olejnik do UK - oddam jej swoją szczepionkę, koleżanki chętnie dorzucą swoje dla jej Rodziny.
Ja tez bylam bardzo mile zaskoczona stanowiskiem minister Kopacz w sprawie szczepionek na swinska grype. I choc najpierw myslalam, ze to zbyt piekne zeby bylo prawdziwe (minister zdrowia, ktora naprawde ma na wzgledzie zdrowie spoleczenstwa) to pozniej po jej nieugietej postawie na zarzuty Janusza Kochanowskiego uwierzylam, ze oto doczekalismy sie prawdziwego ministra zdrowia.
Dzis juz tak nie mysle. Gdy w sylwestra dowiedzialam sie, ze na wniosek minister Kopacz od nowego roku badania drozsze niz posiew moczu nie beda mogly byc zlecane przez lekarza rodzinnego widze wszystko bardzo jasno. Minister Kopacz oszczedzala pieniadze. Mamy potworna dziure budzetowa i gdy w 2009 Kopacz oszczedzala pieniadze udalo jej sie to zrobic pod przykrywka niezgody na zakup niebezpiecznych szczepionek. W 2010 roku bedzie to oszczedzanie poprzez dluzsze kolejki na mammografie, tomografie itp. Mniej wykonanych badan, mniej wykrytych rakow, mniej wydanych pieniedzy w procesie. Udalo jej sie. Nie ma co.