Poród bez nacięcia
7 lipiec 2008Był już post na temat, jak można przygotowywać krocze do porodu już w czasie trwania ciąży. Zgodnie z obietnicą napiszę dziś o tym, co można zrobić w czasie trwania porodu, aby zminimalizować konieczność wykonania tego zabiegu. Tematy te podejmuję, aby uświadomić Ci, że oczywiście w podczas porodu ochrona krocza to zadanie położnej i wiele zależy od jej doświadczenia. Wiele jednak zależy od Ciebie, jak się do tego przygotujesz. Dowiedz się też, czy w wybranym przez Ciebie szpitalu są doświadczone położne, które potrafią chronić krocze przed pęknięciem w czasie porodu. Jeśli nie trafisz na wybraną porodówkę ze względu na brak miejsc, poproś wyraźnie o taką pomoc, jeśli to będzie możliwe.
Oto sposoby na ochronę krocza w czasie porodu:
1.Jeśli to możliwe skorzystaj w czasie porodu z wanny – woda nie tylko łagodzi ból, ale również uelastycznia i rozluźnia tkanki krocza.
2.Wybierz pionową pozycję porodową - tkanki krocza rozciągają się wtedy równomiernie w trakcie wyłaniania się główki, poród przebiega szybciej i dziecko jest lepiej dotlenione, rzadziej konieczne jest szybsze zakończenie porodu.
3.W drugim okresie porodu, między skurczami, położna może zrobić Ci ciepłe okłady z naparu rumianku, lawendy lub kawy.
4.W trakcie wyrzynania się główki, na polecenie położnej, staraj powstrzymywać się od parcia. Główka będzie wtedy powoli wysuwała się na zewnątrz, stopniowo rozciągając tkanki krocza.
Przeczytaj związane z tym tematem posty:




























Niestety w Polsce bardzo trudno jest ochronić kroczę przed nacinaniem. Ani kobieta, ani nawet mąż jak jest razem z nią nie jest wstanie nic zrobić jak położna stwierdzi, że trzeba naciąć. Chociaż statystyka wyraźnie wskazuje, że jest to robione stanowczo zbyt często. Niestety wygoda personelu medycznego jest ważniejsza niż zdrowie rodzącej kobiety.
To prawda. Ale kiedy kończyłam Akademię Medyczną 15 lat temu, uczono wtedy studentów medycyny i przyszłe położne, że nacięcie krocza to „cudowny” zabieg ratujący krocze przed samoistnym pęknięciem, które grozi potem powikłaniami oraz że chroni się w ten sposób główkę dziecka. Dziś już wiadomo, że jest inaczej i że to właśnie po nacięciu występuje najwięcej problemów. Jednak w programach nauczania i podręcznikach niewiele się zmieniło. Te osoby, które
nacinają krocze rodzącej, nie zawsze robią to z wygodnictwa. Myślę, że często są naprawdę przekonane, że pomagają kobiecie i choć może słyszały o nowych doniesieniach, trudno im się nagle przestawić. Wiem, że to nazywa się rutyną, ale nie zawsze wynika to złej woli. Na szczęście spotyka się też osoby, którym nie jest trudno się przestawić i doniesienia naukowe są dla nich wystarczającym bodźcem, by zweryfikować swoje poglądy. Wiem, że trudno jeszcze natrafić na taką położną. Jeszcze trudniej trafić na taką porodówkę, gdzie ochrona krocza należy do standardu. W szpitalach, gdzie nacina się nadal rutynowo, bardzo ciężko pojedynczej, „postępowej” położnej pracować w środowisku, gdzie wszyscy pracują po staremu. Akcja „nie daj się naciąć” na pewno trochę „poruszy” te środowisko i pomału poglądy, a następnie postępowanie zacznie się zmieniać. Wymaga to jeszcze czasu. Wiem, że to żadne pocieszenie, szczególnie jeśli niedługo poród.
Nawet w szkołach rodzenia nie są omawiane dokładnie prawa rodzącej. Położne namawiają pacjentki na nacięcie krocza - tłumacząc jaki to dobroczynny zabieg. Ciagle położne tłuką kobietom że nacięcie to coś normalnego. Nie jest mówione że w krajach UE od nacięcia się odchodzi. Wiele kobiet i do dziś wolą być nacinane dla „dobra dziecka” i dla „swojego dobra”. Współczesne badania pokazały, że jest zupełnie inaczej i właśnie nacięcie krocza prowadzi do wielu powikłań.
Może zechce Pani na swoim blogu umieścic filmiki o epizjotomii?
A ja mam takie pytanko. Ponoć rodząca nie tylko musi udzielić ustnej zgody na ten zabieg ale także pisemnej (chyba że naprawde to musiało się stać i okazało sie to w trakcie porodu) Ja wiem że nie chce być nacinana chyba że naprawde zajdzie taka konieczność medyczna. Dziecko mam mieć małe +- 3 kg ale “wysokie” Nawet mój lekarz powiedział mi że poród powinnam mieć bez problemowy i bez zbednych zabiegów (wiadomo chodziło o nacinanie) i chciałabym napisać oświadczenie że nie zgadzam się żeby tebn zabieg został wykonany rutynowo. Jak takie coś powinno być napisane??
W niektórych szpitalach zgoda na nacięcie jest podpisywana przy przyjęciu i można wtedy odmówić podpisania. W większości szpitali jednak nikt nie pyta o zgodę i zdarza się nawet nacinanie bez uprzedzenia. Napisanie takiego oświadczenia, o jakim mówisz, jest moim zdaniem bardzo słuszne, ale w szpitalach jest niestety bardzo źle odbierane (odbiera się to jako podważanie kompetencji, wymądrzanie, niezdyscyplinowanie). W wielu krajach Europy standardem opieki położniczej jest pisanie w ostatnich tygodniach ciąży tzw. planu porodu, którego ja jestem zwolenniczką i bardzo chciałabym, żeby w Polsce przyjął się ten zwyczaj. Dokument ten sporządzany jest w formie otwartego listu, zawierającego zapis życzeń i preferencji dotyczących porodu (np. właśnie nacięcia krocza). Nikt nie próbuje w ten sposób związywać rąk położnym ani lekarzom, bo wiadomo, przebiegu porodu nie da się przewidzieć i mogą wystąpić niespodziewane komplikacje, zmuszające do odstąpienia od planu.
Radzę więc poszukać szpitala, w którym na taką listę „życzeń”, a właściwie jednego „życzenia” nie będzie wrogich reakcji. Warto wypytać telefonicznie, czy możesz przynieść takie oświadczenie i zobaczyć jakie będą reakcje. Jeśli nie masz za bardzo możliwości wyboru szpitala, powinnaś oświadczenie to przedstawić położnej, która będzie się tobą opiekowała w czasie porodu. Ważne jest, żeby to zrobić spokojnie, ale z przekonaniem. Oświadczenie też, moim zdaniem, powinno mieć raczej formę życzenia (życzyłabym sobie…), a nie zakazu (nie zgadzam się…). Myślę, że w ten sposób można więcej osiągnąć, będzie to lepiej odebrane.
Życzę pięknego porodu, oczywiście bez nacięcia :-))
Ostrzegam wszystkie kobiety przed nacieciem krocza. Zabieg ten jest rutynowo wykonywany w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Lodzi, oczywiscie bez zgody pacjentki.Mimo iz, jestem lekarzem nie moge nic zrobic. Polozne i starzy lekarze nie chca zmian, nieustannie mnie krytykuja.Mam nadzieje,ze takie sprawy czesciej beda trafiac na droge postepowania sadowego-to jedyna szansa!!
Ostrzegajmy Wszystkie Kobiety przed rutynowym nacinaniem krocza. “Królowej ginekologii” mówimy NIE! Coraz więcej Kobiet świadome są swoich praw i wiedzą co im wolno a czego nie. Mamy internet, telewizję, prasę, to środki masowego przekazu - tu aż huczy od info jak przygotowac się do porodu.
bardzo dziekuje za te informacje wiazane nacinaniem kroca bo tu mnie strasza ze jestem wyrodna i ze to nie ja konmcze medycyne a teraz dieki wam wiem ze mam prawo sie ubiegac o ochrone krocza jeszcze ra bardzo dziekuje
Tak widziałam plany porodu i ich bezwzględne respektowanie w szpitalach w Wielkiej Brytanii. Takiej ilości popękanych (w nieregularny, poszarpany sposób) krocz nie mamy okazji oglądać na polskich porodówkach. Niezła szkoła dla lekarza położnika - bo często wręcz nie wiadomo co do czego przyszyć aby ładnie odtworzyć anatomię. Wydaje mi się, że tak jak we wszystkich sprawach zachowajmy umiar - nie nacinajmy 90% krocz, ale tez nie popadajmy w skrajnośc, że decyzję przed porodem (a nie w czasie gdy naprawdę można ocenić czy nacięcie jest potrzebne - czyli w II okresie porodu) podejmuje ciężarna. Należy szanowac życzenia ciężarnej ale z zastrzeżeniem, że ostateczna decyzja jest w rekach położników - w zalezności od sytuacji.
Podziele sie z Wami swoimi doswiadczeniami z drugiego porodu.Trafilam do Bialostockiego szpitala na ul Warszawskiej,mila atmosfera,czysto,schludnie itp.Polozne zachecaly mnie do brania prysznica, skorzystalam z tego-skurcze staly sie troche mniej bolesne i porod postepowal szybciej.Mialam chyba duzo szczesia bo trafilam na bardzo sympatyczne mlode polozne,wyraznie mi zaznaczyly ze musze z nimi wspolpracowac ale nie zdradzily mi tego ze byc moze obedzie sie bez naciecia.Polozyly mnie na boku z uniesiona noga(W takiej pozycji rodzilam).W trakcie parcia kiedy mialam skurcz nie pozwalaly mi przec, kazaly tylko brac krotkie plytkie i szybkie oddechy- w tym czasie glowka sama sie powolutku wysuwala,gdybym dodatkowo parla pewnie by naciely poniewaz tkanki by sie za szybko rozciagnely.Przec kazaly mi tylko pomiedzy skurczami aby dziecko sie nie cofalo z powrotem.Efekt-porod bez naciecia,corka 4150kg!Po porodzie moglam wstac o wlasnych silach,krocze obkurczylo sie po 2tygodniach(calkowicie).Poprzedni porod mialam z nacieciem i to bylo straszne,bol,pieczenie,szwy…..Miesnie nie chcialy sie szybko obkurczac bo niby jak! -Wszystkie nerwy byly naciete-jak wiec ma sie szybko zagoic i obkurczyc.Dziewczyny -nie bojcie sie ze po porodzie bez naciecia krocze bedzie rozciagniete-to absurd!Zycze kazdej z Was milych wrazen z porodu,i oczywiscie bez koniecznosci nacinania.
Pozdrawiam.