Okiem dietetyka: Zanieczyszczenia zawarte w rybach

06/12/2010 at 20:17

Publikuję dziś artykuł Anety Łańcuchowskiej, dietetyka z warszawskiej Poradni Dietetycznej hälsa. Aneta współpracuje z Internetową Szkołą Rodzenia przedPORODEM.pl i na moim blogu jej artykuły ukazywały się już kilkakrotnie (ciesząc się popularnością).Poniższy tekst rozprawia się z opinią o szkodliwości ryb i zakazem ich spożywania w ciąży czy w czasie laktacji, które można czasem usłyszeć. Przyszłe mamy i mamy karmiące dowiedzą się jakich ewentualnie ryb należy unikać ze względu na ochronę płodu czy niemowlęcia karmionego pokarmem kobiecym.

ZANIECZYSZCZENIA ZAWARTE W RYBACH

W związku z rosnącą świadomością Polaków w zakresie zdrowego żywienia w ostatnich latach obserwujemy stopniowy wzrost spożycia ryb. Obecnie jemy około 1 kg ryb miesięcznie, co daje niezły wynik biorąc pod uwagę, że jeszcze dziesięć lat temu wartość ta była ponad połowę niższa. Ryby są najlepszym źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych w diecie, a ich dobroczynny wpływ na zdrowie został już szczegółowo opisany. Wpływają one pozytywnie na układ krążenia, obniżają poziom cholesterolu i trójglicerydów we krwi, zmniejszają ryzyko wystąpienia depresji i są potrzebne dzieciom do prawidłowego rozwoju mózgu. Warto jednak zastanowić się, czy wprowadzając większą ilość ryb do naszej diety nie narażamy się na nowe zagrożenia.

Raporty Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności donoszą, że ryby są grupą produktów spożywczych najbardziej zanieczyszczoną niebezpiecznymi dla zdrowia związkami chemicznymi – dioksynami i polichlorowanymi bifenylami (PCB). Dioksyny powstają w wyniku spalania paliw kopalnych oraz śmieci, z kolei PCB stosowane były w różnych dziedzinach przemysłu, jednak po odkryciu ich toksycznych i rakotwórczych właściwości, ich używanie zostało zakazane. Obserwuje się stopniowy spadek stężenia dioksyn i PCB w atmosferze, jednak ze względu na to, że są one bardzo odporne na rozkład zarówno pod wpływem czynników fizycznych, jak i chemicznych, będziemy narażeni na ich działanie prawdopodobnie jeszcze przez wiele lat. Kolejne zagrożenie wynikające z częstego spożywania ryb jest związane z występowaniem w nich metali ciężkich, takich jak ołów, kadm czy rtęć. Szczególną uwagę przywiązuje się do ostatniego z wymienionych pierwiastków. Naturalnie rtęć występuje w formie nieorganicznej, jednak żyjące w morzach mikroorganizmy przekształcają ją w bardziej toksyczną formę – metylortęć. Organizmy ludzi i zwierząt nie posiadają zdolności jej wydalania ani metabolizowania, dlatego kumuluje się ona w tkankach (szczególnie w wątrobie) drapieżników. Wszystkie wymienione zanieczyszczenia występują w osadach dennych zbiorników wodnych, gdzie pochłania je plankton i inne drobne organizmy, które są zjadane przez małe ryby, które z kolei stają się pokarmem dużych i drapieżnych. Z tego właśnie powodu, największe stężenie toksyn stwierdzono u ryb (szczególnie starszych osobników), takich jak tuńczyk, rekin i marlin.

Powstaje zatem pytanie, czy korzyści wynikające z regularnego spożywania ryb przeważają nad zagrożeniem wynikającym z ich zanieczyszczenia groźnymi dla zdrowia substancjami? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Stężenia dioksyn, PCB i metali ciężkich w rybach są w większości przypadków na tyle niskie, że ich regularne spożywanie nie niesie za sobą poważnego ryzyka dla zdrowia. Jedynie dzieci, kobiety w ciąży oraz karmiące piersią powinny unikać jedzenia mięsa ryb, takich jak tuńczyk, rekin, marlin czy miecznik. Poza tuńczykiem nie stanowią one jednak realnego zagrożenia, gdyż ich spożycie w Polsce utrzymuje się na bardzo niskim poziomie.

Przepisy wymagają od krajowych organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo żywności regularnego badania poziomu toksyn w rybach dostępnych na rynku. Od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej niedozwolone jest stosowanie w hodowli ryb substancji o działaniu anabolicznym (hormonów). W przeprowadzonych w 2007 roku badaniach zawartości dioksyn, PCB i metali ciężkich w krajowych rybach hodowlanych (głównie karpi) stwierdzono obecność śladowych ilości tych związków chemicznych, stanowiącą zaledwie kilka procent dopuszczanego przez prawo stężenia. Podsumowując, choć korzyści wynikające z regularnego spożywania ryb zdecydowanie przeważają nad zagrożeniami, to warto zdawać sobie sprawę z ich istnienia.

Aneta Łańcuchowska,

Dietetyk, Poradnia Dietetyczna hälsa

www.halsa.pl

Polecam wcześniejsze artykuły Anety:

Bezcenne zalety karmienia piersią

Produkty zakazane w ciąży

Napoje w diecie kobiety ciężarnej i karmiącej

Zapotrzebowanie na witaminę D w okresie ciąży

share