O porodzie – pozytywnie

08/11/2008 at 17:40

Jeśli jesteś stałą czytelniczką mojego bloga, wiesz, że czasem pojawiają się w nim fragmenty książki „Szkoła Rodzenia” Sheili Kitzinger. To prekursorka pozytywnych zmian w położnictwie na całym świecie, także w Polsce – po jej wizycie w naszym kraju powstała Fundacja Rodzić Po Ludzku. Dziś jako wstęp do mojego postu cytuję Sheilę:

„Ból porodowy jest rzeczą nad wyraz realną. Nie powinno się niedoceniać katuszy, znoszonych przez niektóre rodzące. Również te kobiety, które miały szczęście odbyć lekki poród, nie powinny go bagatelizować. Kiedy rozważa się kwestię, czy poród, jako naturalna czynność ciała ludzkiego, „powinien” być łatwy i lekki, nie można zaprzeczyć, iż dla znacznej większości rodzących takim nie jest. Pewna kobieta opisując niezwykle przykre odczucia porodowe opowiadała, jak zacisnąwszy mocno szczęki w drugim okresie porodu, wyłamała sobie jeden z przednich zębów. Trudno oczekiwać, by kobieta, która ma za sobą podobne przejścia, miała pozytywne odczucia względem rodzenia czy też potrafiła pomóc młodej ciężarnej odnaleźć radość w oczekiwaniu na wielką przygodę, która ma ją spotkać.


Lecz kobieta, która urodzi szczęśliwie, wzbudza inne nastawienie – nastrój optymizmu raczej niż strachu i przerażenia przed morderczymi doznaniami porodu. Taki właśnie nastrój jest w stanie stworzyć wiele kobiet – z korzyścią dla wielu matek.” źródło: Sheila Kitzinger “Szkoła Rodzenia”, Warszawa 1996.

Na forach internetowych aż roi się od opowieści o strasznych porodach. W pracy, kiedy oznajmisz, że jesteś w ciąży, każda koleżanka relacjonuje ci swój poród. Co jeden to gorszy, boleśniejszy, tragiczniejszy. Dochodzi do tego, że panicznie boisz się swojego porodu. Znacznie rzadziej, kobiety, których poród przebiegł łatwo i był dla nich pozytywnym przeżyciem, rozpisują się lub opowiadają o swoich doznaniach. Może obawiają się, że zostaną odebrane jako te, którym nie należy się uznanie, skoro nie cierpiały.
Na szczęście czasem można i na pozytywne relacje natrafić. Budują one ten nastój, o którym pisała Sheila. Napotkałam niedawno na wątek na jednym z forów o ciąży i porodzie, w którym taki nastrój dominował. Przytoczę ci jedną z wypowiedzi.

gaja78 pisze (forum gazeta.pl):
„Pierwszy poród miałam bardzo bolesny, ale średnio długi – 8h. Większą trudnością
niż bóle porodowe było dla mnie pogodzenie się z faktem, że nie mogę mieć
dziecka od razu przy sobie (10 dni w inkubatorze).

Drugi poród „przechodziłam” w domu, w szpitalu rodziłam 1.5 godziny. Bolało jak
przy pierwszym, ale nieporównywalnie krócej, więc całą imprezę wspominam
fantastycznie (zwłaszcza moment, gdy lekarka na IP powiedziała mi jak duże już
jest rozwarcie :p. Było boleśnie ale było i śmiesznie w wielu momentach 🙂
Zwłaszcza jak szukałam w domu dowodu ubezpieczenia robiąc sobie filmowe przerwy
na oddychanie, jak pokonywałam dystans między IP i porodówką – też z
przystankami na oddychanie, jak psioczyłam na męża bo mi to sprawiało ulgę :p ,
jak kłóciłam się z położnymi, że to niemożliwe, że już tak zupełnie rodzę ;P

Im więcej będziesz wiedziała teoretycznie o przebiegu porodu zanim się on
zacznie, tym bezpieczniej będziesz się czuła. Jeśli wszystko będzie przebiegało
bez (tfu tfu) komplikacji, spokojnie może to być dla ciebie życiowa przygoda z
dużą dawką adrenaliny 🙂

Co jeszcze w ramach otuchy … powiem tak:
Boli, ale wiesz że to się kiedyś skończy, zwłaszcza w chwilach, gdy położna ci
mówi, jak postępuje rozwarcie.
Kiedy zaczynają się skurcze parte, wiesz że ból naprawdę się kończy i za chwilę
dziecko będzie na świecie.
Odejście wód płodowych – jeśli od nich się poród zaczyna – jest zaskakująco.
Jeśli odchodzą pod koniec – jest kosmicznie zaskakująco (kto by się spodziewał
takiej fontanny ? ).
Przeciskanie się dziecka przez pochwę – fantastyczne uczucie.
Widok pępowiny – to ona jest taka gruba ? Przecinaj mąż, nie dyskutuj, co mnie
obchodzi że taki blady jesteś, gdzie masz aparat – zrobiłeś zdjęcia ?! :)))

Widok i dotyk dziecka – wiadomo – nie do opisania 😉
Zapach dziecka – jak z krańców wszechświata. Czysty zapach nowego życia.

Widok łożyska – o matko, to tak wygląda łożysko ???! ;P

Chwila, gdy wyjeżdżasz z porodówki z dzieckiem w ramionach – bezcenna …

To nie jest tak, że tylko boli 😉 Dla mnie każdy z dwóch porodów był walką z
bólem ale i poznawaniem możliwości swojego ciała. Po prostu – niesamowitą
przygodą :)”

share