Lipoliza iniekcyjna – oręż na niechciane wałeczki

30/09/2013 at 19:32

Część z pań, które mają za sobą jedno, dwa lub więcej cięć cesarskich, zna doskonale problem charakterystycznego wałeczka tłuszczu, który tworzy się nad blizną. Nawet jeśli sama blizna ładnie się zagoi, wałeczek ten (wybrzuszenie), może być wyraźnie widoczny na przylegających ubraniach, a już na pewno w stroju kąpielowym. Jeśli już ten problem wystąpi, trudno się go pozbyć zrzucając wagę czy ćwicząc mięśnie brzucha.

Sama jestem po trzech cięciach cesarskich, a tym samym jestem posiadaczką tego niezbyt efektownego „wałeczka” w okolicy blizny po zabiegach. Z jednej strony już do niego przyzwyczaiłam, z drugiej jednak – nie dało się nie zauważyć, że wraz z upływem lat (najstarsza córka wkrótce skończy 18 lat) ta „pamiątka” po cesarkach stała się bardziej widoczna.

Okazało się, że pojawiła się realna szansa pozbycia się jej raz na zawsze.

Niedawno zgłosiła się do mnie Klinika Medycyny Estetycznej BeautymeD z Warszawy z propozycją współpracy. Klinika oferuje m. in. zabiegi z zakresu ginekologii estetycznej. Zaoferowano mi możliwość przetestowania jednego z zabiegów. Oczywiście bez wahania wybrałam zabieg o nazwie „lipoliza iniekcyjna wzgórka łonowego”. Stwierdziłam, że jest to zabieg dla mnie – jakby „szyty na miarę”. Już nie mogę się doczekać jego efektów :). Obecnie jestem już po pierwszym z serii zabiegów (ma być ich 3).

Zanim opiszę swoją wizytę w Klinice BeautymeD, przybliżę nieco samą metodę.

Lipolizę iniekcyjną można stosować na różne partie ciała (nie tylko na okolicę blizny po cięciu cesarskim). Ma ona przynieść efekt w postaci trwałego zlikwidowania tkanki tłuszczowej z danego obszaru ciała za pomocą wstrzyknięcia odpowiednich substancji. Nie ma tu żadnej interwencji chirurgicznej, nic się nie nacina, nie odsysa. Lekarz za pomocą wstrzyknięć wykonywanych cienką igłą, miejscowo podaje substancję powodującą rozpad komórek tłuszczowych czyli adypocytów. Zabieg jest więc w pełni kontrolowalny i bardzo bezpieczny. Czas jego wykonania zwykle nie przekracza 15 min.

W miejscu wstrzyknięcia preparatu powstaje zamierzony stan zapalny (zaczerwienienie, obrzęk, bolesność). W rezultacie „obrzęknięte” adypocyty zaczynają pękać. Uwolnione z nich tłuszcze przechodzą do krwi a wraz z nią do wątroby, gdzie są rozkładane, a następnie wydalane z organizmu.

W przypadku niewielkiej ilości tkanki tłuszczowej wystarczy zwykle od 2 do 3 zabiegów – dotyczy to np. usuwania tłuszczu znad blizny w okolicy wzgórka łonowego. Jeżeli natomiast tkanka tłuszczowa jest gruba i obfita (np. chcemy zlikwidować niechciane „boczki”), ilość zabiegów musi być zdecydowanie większa. Odstępy pomiędzy zabiegami powinny wynosić 3-4 tygodnie.

Efekty mają być całkowicie trwałe. O tym, mam nadzieję, będę miała okazję przekonać się osobiście.

Do kliniki dojechałam metrem (stacja Natolin). Przyjechałam na miejsce pół godziny przed umówionym czasem. W poczekalni przy smacznej kawie z zaciekawieniem przejrzałam album „metamorfoz”, które można osiągnąć przy pomocy zabiegów medycyny estetycznej – zobrazowanych poprzez zdjęcia wykonane „przed” i „po” zabiegu. Wprawdzie zamieszczone „przypadki” dotyczyły jedynie twarzy, to wprowadziły mnie w fajny, pozytywny nastrój. Choć jestem lekarzem i kilka lat temu codziennie nakłuwałam pacjentów wykonując biopsje cienkoigłowe, to sama odczuwam zawsze obawę, gdy mam mnie to spotkać osobiście. Niektóre z moich koleżanek, z którymi w międzyczasie rozmawiałam o zabiegu, stwierdziły, że z własnej woli nie są w stanie poddać się jakimkolwiek interwencjom medycyny estetycznej, nawet jeśli efekt miałyby być zachęcający – co innego, gdy chodzi o ratowanie zdrowia, wtedy trzeba, nie ma wyjścia. Przyznaję, że choć nie można tego było nazwać strachem, to jednak był jakiś dreszczyk emocji.

Zabieg lipolizy wykonywał mi pan doktor Krzysztof Miracki, współzałożyciel praktyki lekarskiej BeautymeD. Najpierw jeszcze dopytał o niektóre sprawy związane z moim stanem zdrowia, a następnie podpisałam zgodę na zabieg.
Muszę przyznać, że nakłucia były tak bezbolesne, że byłam zdziwiona, gdy pan doktor powiedział, że już mogę wstać, bo jest już po wszystkim. Trwało to zaledwie kilka minut. Zostałam poinformowana o tym, czego po zabiegu mogę się spodziewać i jak mam w razie czego zadziałać. Miejsce po wstrzyknięciu preparatu ulega bowiem stanowi zapalnemu, którego nasilenie może być różne u różnych pacjentek. W razie bólu zażywa się leki przeciwbólowe (np. pyralginę, paracetamol), nie powinno się natomiast przyjmować środków przeciwzapalnych (bo przecież właśnie o wywołanie miejscowego zapalenia chodzi).

Gdzie można wykonać zabieg? Klinka medycyny estetycznej BeautymeD

Aleja Komisji Edukacji Narodowej 54, Warszawa (blisko metra Natolin)

 Rejestracja telefoniczna: +48 605-905-608, +48 691-209-028

Rejestracja poprzez e-mail: rejestracja@beautymed.com.pl

 www.beautymed.com.pl

 

Na wszelki wypadek przed podróżą (wracałam do Poznania pociągiem) zażyłam jedną tabletkę Panadolu. W zupełności wystarczyło, by nie odczuwać żadnego dyskomfortu w miejscu zabiegu. Wieczorem tego dnia było jednak widać już „efekt” działania preparatu – silne zaczerwienienie i obrzęk oraz zasinienia w miejscu wkłuć. Na efekt końcowy trzeba jednak poczekać jeszcze kilka tygodni. Za kilkanaście dni czeka mnie kolejna wizyta w klinice i drugi zabieg.

 

Kolejne dwie wizyty w klinice odbyły się w podobnej, miłej atmosferze. Za każdym razem po zabiegu ostrzyknięta okolica stawała się obrzęknięta i zaczerwieniona, nieco bolesna, ale po 2-3 dniach objawy te mijały. Efektem zabiegu jest znaczne zmniejszenie charakterystycznego wałeczka tłuszczowego ponad blizną.

share