Kij w mrowisko, czyli o karmieniu w miejscach publicznych.

03/08/2012 at 17:22

Od roku współpracuję z czasopismem „Mam dziecko” (wydawnictwo Bauer). Piszę do niego artykuły związane z ciążą, porodem oraz karmieniem piersią. Tym razem zostałam poproszona o napisanie artykułu-porady do rubryki „Nasz ekspert pomaga rozwiązać problem”. Miała to być odpowiedź na pytanie przesłane do redakcji przez jedną z czytelniczek:

„Karmię synka tylko piersią. Mały je średnio co 2-3 godziny. Często zdarza się, że muszę podać mu pierś poza domem, np. na dworze albo w restauracji czy sklepie. Jest to dla mnie stresujące. Wiem od doświadczonych mam, że mnóstwo osób jest zgorszonych i oburzonych, gdy kobieta karmi dziecko piersią w miejscu publicznym. Uważają, że to nieestetyczne. Nie chcę narażać się na złośliwe komentarze. Jednak również i w domu, gdy odwiedzają nas znajomi czy rodzina, czuję się nieswojo, gdy muszę podać Leonowi pierś. Jak karmić synka – w sposób intymny dla siebie i tak, by nie urazić czyichś uczuć?” – Katarzyna (30 lat), mama Leona (3 miesiące).

W artykule znalazło się kilka podpowiedzi dla skrępowanej mamy w jaki sposób można nakarmić dyskretnie malucha piersią. Tekst „Chcę bez skrępowania karmić piersią” trafił do wrześniowego numeru czasopisma (w sprzedaży od dzisiaj). Z okazji Światowego Tygodnia Karmienia Piersią ukazał się jednak wcześniej (1 sierpnia) na portalu www.mamdziecko.interia.pl. Wywołał lawinę komentarzy – na ten moment jest ich 923. Biorąc pod uwagę, że pod innymi artykułami na tej stronie pojawia się zwykle od kilku do kilkudziesięciu komentarzy, to absolutny rekord.

Komentarze nie tyle odnosiły się do samego tekstu, co w ogóle do tematu publicznego karmienia piersią. Jak widać napisanie czegokolwiek na ten temat (jak również na temat długiego karmienia piersią) jest jak włożenie kija w mrowisko: wywołuje zajadłą dyskusję, w której jednak zdecydowanie wiodą prym osoby potępiające czy to publiczne karmienie, czy karmienie dzieci powyżej roku. Niestety poziom większości tych wypowiedzi jest żenujący. Obraźliwe określenia, niecenzuralne słowa, porównywanie karmienia piersią do oddawania moczu czy defekacji pojawiają się niemal w co drugim komentarzu. Smutne to bardzo 🙁

Myślę jednak, że pomimo, że na forach internetowych wydawać by się mogło, że osoby oburzające się na kobiety, które karmią w miejscach publicznych są w przewadze, to w rzeczywistości jest nieco inaczej. Wiele mam, które karmiły lub karmią swoje pociechy – także w miejscach publicznych – nie spotkało się jednak z tak negatywnym nastawieniem, a często wręcz wywoływały życzliwe uśmiechy na twarzach przechodniów. Przynajmniej mnie tego typu reakcje spotykały. A wykarmiłam trzy córki 🙂 Karmiłam jednak w czasach, gdy nie było internetu (z wyjątkiem najmłodszej, kiedy internet już był, ale ja dopiero w nim raczkowałam) i nie miałam okazji natknąć się w sieci na takie przykre wypowiedzi. Nie wiedziałam więc o istnieniu tej drugiej strony medalu. W internecie będąc anonimowym łatwiej bowiem wykonać lincz na mamie karmiącej, łatwiej wylać żale czy obrazić.

Spośród komentarzy pod artykułem, chciałam wyróżnić jeden, w którym wypowiada się starszy pan. Owszem, dla niego towarzystwo mamy karmiącej jest nieco krępujące, ale potrafi zachować się z kulturą i zrozumieniem. Wprawdzie napisał „zrobiła to w tak naturalny sposób, jakby karmiła z butelki”, ale świadczy to tylko o tym, jak daleko jako społeczeństwo pomyliliśmy już pojęcia co dla nas jest „naturalne”.

W wielu krajach kobieta karmiąca dziecko w miejscu publicznym nie budzi takich kontrowersji jak w Polsce. Oto jeszcze jeden sympatyczny komentarz opisujący scenkę z komunikacji miejskiej w Tokio.

Pewnie jeszcze dużo wody upłynie nim u nas będziemy spotykać się taką życzliwością w stosunku do mam karmiących w miejscach publicznych. Niemniej jednak nie ma innego sposobu na oswojenie ludzi z takim widokiem, jak właśnie karmienie maluchów poza domem.

W niektórych komentarzach pojawiły się opinie jakoby matka karmiąca publicznie miałaby siać zgorszenie wśród dzieci czy nastolatków – bo mogą zobaczyć pierś. Myślę, że jeśli w domu rozmawia się o takich sprawach normalnie, bez zbędnego zażenowania, jeśli sami traktujemy karmienie piersią jako rzecz normalną, oczywistą, nasze dzieci tak samo będą na taki widok reagowały. Jeśli od małego będą widzieć karmiące ciocie w rodzinie, nie będą musiały się odwracać, gdy przypadkiem zobaczą gdzieś kobietę karmiącą piersią.

Z okazji Światowego Tygodnia Karmienia Piersią pozdrawiam wszystkie Mamy Karmicielki 😀

share