Debata „Warto się dać pokroić?” - "Wysokie Obcasy"
9 październik 2008Gorący temat: „Warto się dać pokroić?” - znów dyskutowano na temat cięcia cesarskiego. Debata odbyła się 17 września w siedzibie „Gazety Wyborczej”. Dziennikarki, kobiety po cięciu cesarskim, ginekolodzy, prezes fundacji Rodzić po Ludzku”, wiceminister zdrowia dyskutowali nad rzeczywistością wykonywana tych zabiegów w Polsce. 
Dlaczego część kobiet woli operację niż poród ( to jedno z pytań):
-
lęk o dziecko, że coś mu się stanie w czasie porodu drogami natury;
-
lęk przed bólem, niechęć do fizjologii związanej z porodem,
-
bardzo złe doświadczenia z pierwszego porodu i lęk przed tym, że wszystko się powtórzy,
Przytoczę tu kilka, moim zdaniem, ciekawych wypowiedzi:
Anna Otffinowska, prezes fundacji Rodzić po Ludzku mówiła o konsekwencjach lęku podczas porodu: „Bardzo wysoki poziom lęku u kobiety jest czynnikiem, który zaburza przebieg porodu i prawie go uniemożliwia. Stres blokuje naturalną czynność skurczową. I potem rozpoczyna się kaskada interwencji. Wchodzi oxytocyna, potem coś, jeszcze coś, na koniec albo zabieg Kristellera, albo kleszcze, albo cesarskie cięcie. I to jest scenariusz szalenie częsty w polskich szpitalach. Z naszych danych wynika, że co druga kobieta ma podaną oxytocynę, która jest jakby wrotami do kolejnych interwencji w czasie porodu. Twierdzenie, że brakuje tylko znieczulenia, żeby porody były fantastyczne, jest pójściem na duże skróty.”
Marek Haber, wiceminister zdrowia: “Do ograniczenia liczby cięć cesarskich chcemy dążyć poprzez ‘miękkie’ działania, czyli poprzez edukację, przygotowanie pacjentek, przez wyjaśnianie, na czym polega cięcie cesarskie, jakie są jego dobre strony, a jakie złe. Zarówno dla matki, jak i dla dziecka.”
Inny fragment rozmowy:
Dr Grzegorz Południewski, ginekolog, przewodniczący Zarządu Głównego Towarzystwa Rozwoju Rodziny, pracuje w Centrum Medycznym Damiana: „Jednym ze sposobów, który pozwoliłby zmniejszyć presję kobiet, byłoby wprowadzenie znieczulenia okołoporodowego. Uważam, że w wycenę porodu powinno być wkalkulowane znieczulenie. Większość szpitali pod presją pacjentek by się decydowała na wprowadzenie tego znieczulenia i automatycznie by spadł wskaźnik cięć z lęku przed bólem”.
Marek Haber odpowiada: „To jest również problem liczby personelu. Konkretnie anestezjologów. Cięcie cesarskie trwa kilkadziesiąt minut. Poród ze znieczuleniem może trwać kilka godzin, czasami i kilkanaście. Anestezjolog zajęty przy porodzie jest wyłączony z innej aktywności. W obecnej sytuacji byłby problem z realizacją takiego rozwiązania.”
Elżbieta Cichocka, dziennikarka „Gazety Wyborczej”, moderatorka dyskusji, na zakończenia powiedziała: „Skoro dla lekarzy cesarskie cięcie jest łatwiejsze do wykonania, bezpieczniejsze z punktu widzenia ewentualnych roszczeń pacjentek i szybsze, to ja sobie zadaję pytanie, na czyje życzenia wzrasta liczba cesarek. Kobiety czy lekarza? W medycynie jest znane zjawisko asymetrii informacji. Pacjent postępuje tak, jak wskazuje mu lekarz, co jest oczywiste, skoro lekarz jest fachowcem od zdrowia. A świat medyczny stawia pytanie, czy nie należałoby wszystkich ciąż rozwiązywać cesarskim cięciem. Oto prawdziwy triumf techniki nad naturą.”
Całość debaty została opublikowana w dodatku „Gazety Wyborczej” - w „Wysokich Obcasach”. Zachęcam do przeczytania artykułu : Cesarskie cięcie - Warto dać się pokroić?


























