Co dalej z “Kartą praw kobiety rodzącej”?
20 grudzień 2008Dokument powstały z inicjatywy rzecznika praw obywatelskich trafił już do ministerstwa zdrowia. Szukałam w sieci informacji o tym, jaką reakcję wywołał w resorcie i czy są jakieś szanse, aby postulaty w nim zawarte mogły być zrealizowane. “Dziennik”, który jako pierwszy z mediów ogłosił treść tej karty, a także intensywnie włączył się w akcję zbierania podpisów popierających dokument, jak do tej pory napisał wzmiankę: Karta Praw Kobiety Rodzącej u Ewy Kopacz.
Natomiast dziennikarze z serwisu www.emetro.pl podali już informację o tym jaką reakcję wywołała karta w ministerstwie. Okazuje się, że szanse na poprawę sytuacji kobiety rodzącej są marne…
Serwis podaje:
“Kobieta ma prawo do bezpłatnego porodu i specjalistycznej opieki - uznał rzecznik praw obywatelskich i przesłał do ministra zdrowia dziesięciopunktową Kartę Praw Kobiety Rodzącej. Resort ma jednak inne priorytety.
Jakie? Otóż stworzy Departament Matki i Dziecka, w którym urzędnicy będą prowadzić rejestry kobiet w ciąży i monitorować opiekę nad nimi. Bo postulatów rzecznika ministerstwo nie ma zamiaru wprowadzać w życie. Zdaniem resortu propozycje zawarte w karcie są niepotrzebne, bo praw kobiet w ciąży szpitale wcale nie łamią.”
Jeśli chcesz zapoznać się z pełną treścią artykułu czytaj dalej: Resort zdrowia: bezpłatne szkoły rodzenia i znieczulenie przy porodzie to babskie fanaberie


























